piątek, 8 lipca 2016
środa, 29 lipca 2015
Od Layden'a c.d.Avalyn
Do jaskini, jak gdyby nigdy nic, weszła Lumina. Była cała umazana... w krwi. Nie wyczuwałem czyjej, jednak miałem nadzieję, że należała do zwierzyny. Patrzyła na Avalyn z dziwnym, sztucznym uśmiechem.
- Widzę, że się zaznajamiasz - wydukała zwracając na chwilę wzrok w moją stronę.
- A ja widzę, że ty znowu chodzisz tam gdzie ci każą.... Taka z ciebie wilczyca na posyłki...- powiedziałem ze wzgardą.
Spojrzała na mnie i warknęła cicho. Podbiegła w moją stronę. Była wyraźnie zła. I jej oczy... Wyglądała jakby nie spała od kilku tygodni... Ogólnie była... Wyniszczona. Może przez Chen'a? Nie wiadomo. Chciałem teraz tylko wiedzieć po co się tu przywlekła.
- Co ty tu w ogóle robisz ?! Nie uczyli cię, że nie łazi się za innymi? Wynoś się z terenów watahy!
Wilczyca udałą, że mnie nie słyszała. Zbliżyła się do Avalyn.
- To jak mała może, jednak przyłączysz się do watahy ? - spytała śmiejąc się Lumina.
~~ Sory, że krótkie D; ~~
- Widzę, że się zaznajamiasz - wydukała zwracając na chwilę wzrok w moją stronę.
- A ja widzę, że ty znowu chodzisz tam gdzie ci każą.... Taka z ciebie wilczyca na posyłki...- powiedziałem ze wzgardą.
Spojrzała na mnie i warknęła cicho. Podbiegła w moją stronę. Była wyraźnie zła. I jej oczy... Wyglądała jakby nie spała od kilku tygodni... Ogólnie była... Wyniszczona. Może przez Chen'a? Nie wiadomo. Chciałem teraz tylko wiedzieć po co się tu przywlekła.
- Co ty tu w ogóle robisz ?! Nie uczyli cię, że nie łazi się za innymi? Wynoś się z terenów watahy!
Wilczyca udałą, że mnie nie słyszała. Zbliżyła się do Avalyn.
- To jak mała może, jednak przyłączysz się do watahy ? - spytała śmiejąc się Lumina.
~~ Sory, że krótkie D; ~~
piątek, 24 lipca 2015
Nieobecność
Informuję iż mogę nie odpisywać na opowiadania przez pewien czas.
Oczywiście czasem mam możliwość dodania formularza i pojawienia się na czacie.
Alpha watahy Silver
Oczywiście czasem mam możliwość dodania formularza i pojawienia się na czacie.
Alpha watahy Silver
wtorek, 21 lipca 2015
Od Avalyn C.D. Layden'a
Byłam mile zaskoczona pytaniem Laya.
- Tak - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Iiii... Jak było ? - spytał wilk
- Cudownie, spałam na kanapie, przy kominku, posiłków nie musiałam zdobywać tylko byłam regularnie karmiona. Najgorsze były kąpiele - rozmarzyłam się nie zwracając uwagi na zdziwioną minę basiora.
- Kanapa ? Kominek ? Kąpiele ? Co to ? - zdziwiłam się tymi pytaniami, ale od razu poprawiłam się i zaczęłam mu tłumaczyć.
- Kanapa to... taki mebel, bardzo wygodny, ludzie na nim siedzą, albo leżą, albo śpią, takie coś jak łóżko. A kominek to taka budowla, w domu w której ludzie rozpalają ognisko, żeby w domu było ciepło - powiedziałam spokojnie, dokładnie ważąc każde słowo.
- A kąpiele ?
- Wiesz zapewne co to kąpać się, pewnie nie raz kąpałeś się w jeziorze - basior kiwnął głową - Więc kąpiel, to coś podobnego tylko w wannie i ludzie używają takich płynów, które ładnie pachną...
Tłumaczyłam jeszcze dużo innych, rzeczy basiorowi, a on potem opowiedział mi coś z życia wilków.
Było już dość późno kiedy usłyszeliśmy jakieś kroki, chciałam wyjść i sprawidzić to lecz gość sam nam się pokazał. Wilczyca weszła do jaskini.
< Layden ? Sory jakoś nie miałam pomysłu ? >
- Tak - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Iiii... Jak było ? - spytał wilk
- Cudownie, spałam na kanapie, przy kominku, posiłków nie musiałam zdobywać tylko byłam regularnie karmiona. Najgorsze były kąpiele - rozmarzyłam się nie zwracając uwagi na zdziwioną minę basiora.
- Kanapa ? Kominek ? Kąpiele ? Co to ? - zdziwiłam się tymi pytaniami, ale od razu poprawiłam się i zaczęłam mu tłumaczyć.
- Kanapa to... taki mebel, bardzo wygodny, ludzie na nim siedzą, albo leżą, albo śpią, takie coś jak łóżko. A kominek to taka budowla, w domu w której ludzie rozpalają ognisko, żeby w domu było ciepło - powiedziałam spokojnie, dokładnie ważąc każde słowo.
- A kąpiele ?
- Wiesz zapewne co to kąpać się, pewnie nie raz kąpałeś się w jeziorze - basior kiwnął głową - Więc kąpiel, to coś podobnego tylko w wannie i ludzie używają takich płynów, które ładnie pachną...
Tłumaczyłam jeszcze dużo innych, rzeczy basiorowi, a on potem opowiedział mi coś z życia wilków.
Było już dość późno kiedy usłyszeliśmy jakieś kroki, chciałam wyjść i sprawidzić to lecz gość sam nam się pokazał. Wilczyca weszła do jaskini.
< Layden ? Sory jakoś nie miałam pomysłu ? >
Od Layden'a c.d. Avalyn
- Wzięłaś mnie za dzika ? - powiedziałem z uśmiechem patrząc na wilczyce - Przyszedłem tylko sprawdzić jak sobie radzisz.
- Jak mnie znalazłeś? - spytała Avalyn.
- Taki... Talent - odpowiedziałem - Słuchaj... Mam dla ciebie propozycje. Może spotkalibyśmy się potem? Muszę z tobą porozmawiać.
- No... Ok - wydukała wilczyca zdziwiona całą sytuacją.
- Cudownie. To... Do zobaczenia - rzuciłem tylko i pobiegłem w swoją stronę.
Byłem strasznie głodny. Od razu ruszyłem w stronę terenów łowieckich. Ostatnio byłem zbyt zajęty, żeby polować. Cały tydzień szukałem czegoś "niebezpiecznego" do zrobienia. Lubiłem czuć adrenalinę...
Po polowaniu miałem jeszcze chwilę czasu, więc zacząłem szukać jakiegoś zajęcia.
Niedaleko od terenów watahy był wielki, wprost przeogromny wodospad. Z wielkim entuzjazmem ruszyłem biegiem w to miejsce.
Moim oczom znów ukazał się ten piękny widok.... On dał mi kopa do dalszego działania. Wspiąłem się szybko po skałach na samą górę. Z uśmiechem spojrzałem w dół. To było.... Świetne. Na samą myśl, że zaraz skoczę przyjemny dreszcz przeszedł przez mój grzbiet. Jeszcze na chwilę zastygłem w miejscu, patrząc na podnóże wodospadu. Było w kij wysoko. I to właśnie mnie cieszyło. Zaśmiałem się sam do siebie i cofnąłem kilka kroków w tył. Wziąłem dość spory rozbieg i rzuciłem się w dół.
Wiatr w sierści.... Ta wolność.... I możliwość rozwalenia się o ziemie.... Świetne.
W końcu jednak skończyło się to cudowne uczucie. Z pluskiem wpadłem do zimnej wody. Bardzo ZIMNEJ wody.
Jak najszybciej wynurzyłem się i popłynąłem na brzeg.
Słońce zachodzi... No nie! Jednak znów się pomyliłem co do czasu... Szlag...
Cały przemoczony ruszyłem przez las, wprost do jaskini w której wcześniej była Avalyn.
Po kilku minutach byłem na miejscu. Wilczyca już tam była i patrzyła na mnie z jeszcze większym zdziwieniem niż przedtem.
- Jestem... - wydukałem - Sorki za spóźnienie. Chciałem z tobą porozmawiać o.... twoich starych właścicielach... Naprawdę mieszkałaś u ludzi?
~~ Avalyn? ~~
- Jak mnie znalazłeś? - spytała Avalyn.
- Taki... Talent - odpowiedziałem - Słuchaj... Mam dla ciebie propozycje. Może spotkalibyśmy się potem? Muszę z tobą porozmawiać.
- No... Ok - wydukała wilczyca zdziwiona całą sytuacją.
- Cudownie. To... Do zobaczenia - rzuciłem tylko i pobiegłem w swoją stronę.
Byłem strasznie głodny. Od razu ruszyłem w stronę terenów łowieckich. Ostatnio byłem zbyt zajęty, żeby polować. Cały tydzień szukałem czegoś "niebezpiecznego" do zrobienia. Lubiłem czuć adrenalinę...
Po polowaniu miałem jeszcze chwilę czasu, więc zacząłem szukać jakiegoś zajęcia.
Niedaleko od terenów watahy był wielki, wprost przeogromny wodospad. Z wielkim entuzjazmem ruszyłem biegiem w to miejsce.
Moim oczom znów ukazał się ten piękny widok.... On dał mi kopa do dalszego działania. Wspiąłem się szybko po skałach na samą górę. Z uśmiechem spojrzałem w dół. To było.... Świetne. Na samą myśl, że zaraz skoczę przyjemny dreszcz przeszedł przez mój grzbiet. Jeszcze na chwilę zastygłem w miejscu, patrząc na podnóże wodospadu. Było w kij wysoko. I to właśnie mnie cieszyło. Zaśmiałem się sam do siebie i cofnąłem kilka kroków w tył. Wziąłem dość spory rozbieg i rzuciłem się w dół.
Wiatr w sierści.... Ta wolność.... I możliwość rozwalenia się o ziemie.... Świetne.
W końcu jednak skończyło się to cudowne uczucie. Z pluskiem wpadłem do zimnej wody. Bardzo ZIMNEJ wody.
Jak najszybciej wynurzyłem się i popłynąłem na brzeg.
Słońce zachodzi... No nie! Jednak znów się pomyliłem co do czasu... Szlag...
Cały przemoczony ruszyłem przez las, wprost do jaskini w której wcześniej była Avalyn.
Po kilku minutach byłem na miejscu. Wilczyca już tam była i patrzyła na mnie z jeszcze większym zdziwieniem niż przedtem.
- Jestem... - wydukałem - Sorki za spóźnienie. Chciałem z tobą porozmawiać o.... twoich starych właścicielach... Naprawdę mieszkałaś u ludzi?
~~ Avalyn? ~~
poniedziałek, 20 lipca 2015
Od Avalyn C.D. Layden'a
- Tak, oczywiście - odpowiedziałam, a kiedy basior zaczął odchodzić zawołałam go - Layden ! - wilk odwrócił się i spojrzał na mnie pytająco - Dziękuję za ratunek.
Basior uśmiechną się i odszedł w przeciwną stronę niż ja.
Gdy doszłam do jaskiń, podłam wykończona i odrazu zasnęłam
Basior uśmiechną się i odszedł w przeciwną stronę niż ja.
Gdy doszłam do jaskiń, podłam wykończona i odrazu zasnęłam
***
Rano niestety nie pospałam długo. Silver obudził mnie, abym poznała wszystkich członków watahy, wilki kpiły za mnie kiedy dowiedziały się, że zostałam wychowana przez ludzi, nie przejełam się tym, przeszłam koło nich z wysoko podniesioną głową i ruszyłam na zwiad terenu. Kiedy wszędzie było dobrze poszłam nad jezioro. Położyłam się na brzegu i wpatrywałam się w szczyty górskie. Straciłam poczucie czasu, nie wiem czy wiedziałam tam godzinę czy 10 minut, kiedy usłyszałam kroki.
Lumina ~pomyślałam i zaczęłam bezszelestnie skradać się w stronę postaci, gdy byłam wystarczająco blisko skoczyłam na postać. Jak się okazało rzeczywiście był to wilk, który szybko zżucił mnie z grzbietu. Kiedy uderzyłam plecami o twardy grunt zamroczyło mnie. Lażałam przez chwilę, lecz w końcu udało mi się otworzyć oczy. Nademną stał Layden.
< Layden ? >
Lumina ~pomyślałam i zaczęłam bezszelestnie skradać się w stronę postaci, gdy byłam wystarczająco blisko skoczyłam na postać. Jak się okazało rzeczywiście był to wilk, który szybko zżucił mnie z grzbietu. Kiedy uderzyłam plecami o twardy grunt zamroczyło mnie. Lażałam przez chwilę, lecz w końcu udało mi się otworzyć oczy. Nademną stał Layden.
< Layden ? >
Od Layden'a c.d. Avalyn
Przeczekaliśmy chwilę w jaskini. Upewniłem się, że Lumina odbiegła dość daleko i zwróciłem się do wilczycy:
- Chyba nie wiesz zbyt wiele o tym miejscu...
Wilczyca milczała.
- A no tak... Jestem Lay.... LD. A ty... jak masz na imię? - spytałem.
- Jestem Avalyn Charlotta Larissa.
- Jej... Ciekawe... To imię - powiedziałem wyglądając jeszcze raz na zewnątrz - Chodź... Tu nie jest zbyt "bezpiecznie".
Ku miłemu zaskoczeniu wilczyca ruszyła za mną. Niezbyt często ktoś mnie słuchał...
Pobiegliśmy razem w stronę terytorium watahy.
Droga nie była zbyt długa. Wkrótce byliśmy na miejscu.
- Ok... Tu nie powinien nikt cię zaatakować. Ja już muszę iść. Mam nadzieję, że poradzisz sobie beze mnie - dodałem z uśmiechem.
~~ Avalyn?~~
- Chyba nie wiesz zbyt wiele o tym miejscu...
Wilczyca milczała.
- A no tak... Jestem Lay.... LD. A ty... jak masz na imię? - spytałem.
- Jestem Avalyn Charlotta Larissa.
- Jej... Ciekawe... To imię - powiedziałem wyglądając jeszcze raz na zewnątrz - Chodź... Tu nie jest zbyt "bezpiecznie".
Ku miłemu zaskoczeniu wilczyca ruszyła za mną. Niezbyt często ktoś mnie słuchał...
Pobiegliśmy razem w stronę terytorium watahy.
Droga nie była zbyt długa. Wkrótce byliśmy na miejscu.
- Ok... Tu nie powinien nikt cię zaatakować. Ja już muszę iść. Mam nadzieję, że poradzisz sobie beze mnie - dodałem z uśmiechem.
~~ Avalyn?~~
Subskrybuj:
Posty (Atom)