środa, 29 lipca 2015

Od Layden'a c.d.Avalyn

Do jaskini, jak gdyby nigdy nic, weszła Lumina. Była cała umazana... w krwi. Nie wyczuwałem czyjej, jednak miałem nadzieję, że należała do zwierzyny. Patrzyła na Avalyn z dziwnym, sztucznym uśmiechem.
- Widzę, że się zaznajamiasz - wydukała zwracając na chwilę wzrok w moją stronę.
- A ja widzę, że ty znowu chodzisz tam gdzie ci każą.... Taka z ciebie wilczyca na posyłki...- powiedziałem ze wzgardą.
Spojrzała na mnie i warknęła cicho. Podbiegła w moją stronę. Była wyraźnie zła. I jej oczy... Wyglądała jakby nie spała od kilku tygodni... Ogólnie była... Wyniszczona. Może przez Chen'a? Nie wiadomo. Chciałem teraz tylko wiedzieć po co się tu przywlekła.
- Co ty tu w ogóle robisz ?! Nie uczyli cię, że nie łazi się za innymi? Wynoś się z terenów watahy!
Wilczyca udałą, że mnie nie słyszała. Zbliżyła się do Avalyn.
- To jak mała może, jednak przyłączysz się do watahy ? - spytała śmiejąc się Lumina.



~~ Sory, że krótkie D; ~~

piątek, 24 lipca 2015

Nieobecność

Informuję iż mogę nie odpisywać na opowiadania przez pewien czas.
Oczywiście czasem mam możliwość dodania formularza i pojawienia się na czacie.
                                                                                                                         Alpha watahy Silver

wtorek, 21 lipca 2015

Od Avalyn C.D. Layden'a

Byłam mile zaskoczona pytaniem Laya.
- Tak - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Iiii... Jak było ? - spytał wilk
- Cudownie, spałam na kanapie, przy kominku, posiłków nie musiałam zdobywać tylko byłam regularnie karmiona. Najgorsze były kąpiele - rozmarzyłam się nie zwracając uwagi na zdziwioną minę basiora.
- Kanapa ? Kominek ? Kąpiele ? Co to ? - zdziwiłam się tymi pytaniami, ale od razu poprawiłam się i zaczęłam mu tłumaczyć.
- Kanapa to... taki mebel, bardzo wygodny, ludzie na nim siedzą, albo leżą, albo śpią, takie coś jak łóżko. A kominek to taka budowla, w domu w której ludzie rozpalają ognisko, żeby w domu było ciepło - powiedziałam spokojnie, dokładnie ważąc każde słowo.
- A kąpiele ?
- Wiesz zapewne co to kąpać się, pewnie nie raz kąpałeś się w jeziorze - basior kiwnął głową - Więc kąpiel, to coś podobnego tylko w wannie i ludzie używają takich płynów, które ładnie pachną...
Tłumaczyłam jeszcze dużo innych, rzeczy basiorowi, a on potem opowiedział mi coś z życia wilków.
Było już dość późno kiedy usłyszeliśmy jakieś kroki, chciałam wyjść i sprawidzić to lecz gość sam nam się pokazał. Wilczyca weszła do jaskini.

< Layden ? Sory jakoś nie miałam pomysłu ? >

Od Layden'a c.d. Avalyn

- Wzięłaś mnie za dzika ? - powiedziałem z uśmiechem patrząc na wilczyce - Przyszedłem tylko sprawdzić jak sobie radzisz.
- Jak mnie znalazłeś? - spytała Avalyn.
- Taki... Talent - odpowiedziałem - Słuchaj... Mam dla ciebie propozycje. Może spotkalibyśmy się potem? Muszę z tobą porozmawiać.
- No... Ok - wydukała wilczyca zdziwiona całą sytuacją.
- Cudownie. To... Do zobaczenia - rzuciłem tylko i pobiegłem w swoją stronę.
Byłem strasznie głodny. Od razu ruszyłem w stronę terenów łowieckich. Ostatnio byłem zbyt zajęty, żeby polować. Cały tydzień szukałem czegoś "niebezpiecznego" do zrobienia. Lubiłem czuć adrenalinę...
Po polowaniu miałem jeszcze chwilę czasu, więc zacząłem szukać jakiegoś zajęcia.
Niedaleko od terenów watahy był wielki, wprost przeogromny wodospad. Z wielkim entuzjazmem ruszyłem biegiem w to miejsce.
Moim oczom znów ukazał się ten piękny widok.... On dał mi kopa do dalszego działania. Wspiąłem się szybko po skałach na samą górę. Z uśmiechem spojrzałem w dół. To było.... Świetne. Na samą myśl, że zaraz skoczę przyjemny dreszcz przeszedł przez mój grzbiet. Jeszcze na chwilę zastygłem w miejscu, patrząc na podnóże wodospadu. Było w kij wysoko. I to właśnie mnie cieszyło. Zaśmiałem się sam do siebie i cofnąłem kilka kroków w tył. Wziąłem dość spory rozbieg i rzuciłem się w dół.
Wiatr w sierści.... Ta wolność.... I możliwość rozwalenia się o ziemie.... Świetne.
W końcu jednak skończyło się to cudowne uczucie. Z pluskiem wpadłem do zimnej wody. Bardzo ZIMNEJ wody.
Jak najszybciej wynurzyłem się i popłynąłem na brzeg.
Słońce zachodzi... No nie! Jednak znów się pomyliłem co do czasu... Szlag...
Cały przemoczony ruszyłem przez las, wprost do jaskini w której wcześniej była Avalyn.
Po kilku minutach byłem na miejscu. Wilczyca już tam była i patrzyła na mnie z jeszcze większym zdziwieniem niż przedtem.
- Jestem... - wydukałem - Sorki za spóźnienie. Chciałem z tobą porozmawiać o.... twoich starych właścicielach... Naprawdę mieszkałaś u ludzi?


~~ Avalyn? ~~

poniedziałek, 20 lipca 2015

Od Avalyn C.D. Layden'a

- Tak, oczywiście - odpowiedziałam, a kiedy basior zaczął odchodzić zawołałam go - Layden ! - wilk odwrócił się i spojrzał na mnie pytająco - Dziękuję za ratunek.
Basior uśmiechną się i odszedł w przeciwną stronę niż ja.
Gdy doszłam do jaskiń, podłam wykończona i odrazu zasnęłam
***
Rano niestety nie pospałam długo. Silver obudził mnie, abym poznała wszystkich członków watahy, wilki kpiły za mnie kiedy dowiedziały się, że zostałam wychowana przez ludzi, nie przejełam się tym, przeszłam koło nich z wysoko podniesioną głową i ruszyłam na zwiad terenu. Kiedy wszędzie było dobrze poszłam nad jezioro. Położyłam się na brzegu i wpatrywałam się w szczyty górskie. Straciłam poczucie czasu, nie wiem czy wiedziałam tam godzinę czy 10 minut, kiedy usłyszałam kroki.
Lumina ~pomyślałam i zaczęłam bezszelestnie skradać się w stronę postaci, gdy byłam wystarczająco blisko skoczyłam na postać. Jak się okazało rzeczywiście był to wilk, który szybko zżucił mnie z grzbietu. Kiedy uderzyłam plecami o twardy grunt zamroczyło mnie. Lażałam przez chwilę, lecz w końcu udało mi się otworzyć oczy. Nademną stał Layden.

< Layden ? >

Od Layden'a c.d. Avalyn

Przeczekaliśmy chwilę w jaskini. Upewniłem się, że Lumina odbiegła dość daleko i zwróciłem się do wilczycy:
- Chyba nie wiesz zbyt wiele o tym miejscu...
Wilczyca milczała.
- A no tak... Jestem Lay.... LD. A ty... jak masz na imię? - spytałem.
- Jestem Avalyn Charlotta Larissa.
- Jej... Ciekawe... To imię - powiedziałem wyglądając jeszcze raz na zewnątrz - Chodź... Tu nie jest zbyt "bezpiecznie".
Ku miłemu zaskoczeniu wilczyca ruszyła za mną. Niezbyt często ktoś mnie słuchał...
Pobiegliśmy razem w stronę terytorium watahy.
 Droga nie była zbyt  długa. Wkrótce byliśmy na miejscu.
- Ok... Tu nie powinien nikt cię zaatakować. Ja już muszę iść. Mam nadzieję, że poradzisz sobie beze mnie - dodałem z uśmiechem.


~~ Avalyn?~~

Od Albino c.d. Silver'a

-O...ok... - odpowiedziałam lekko zaspana.
Pobiegliśmy jakąś ścieżką najpewniej w stronę gór. Trochę wlekłam się za Silver'em. Byłam trochę zmęczona, jednak próbowałam choć trochę dotrzymać mu kroku.
Zgodnie z moimi podejrzeniami poszliśmy w góry. Obserwowałam cały czas wilka. Byłam trochę zdziwiona... Niezbyt wiedziałam co chciał mi pokazać. Szliśmy chyba z godzinę... Albo mi się tak dłużyło...
W końcu jednak, byliśmy na miejscu. Z nieukrytą radością usiadłam na ziemi.
- O co chodzi? - spytałam patrząc na Silver'a.
- Chciałem pokazać ci... - zaczął wilk i wbiegł na pagórek - To.
Trochę niechętnie podniosłam się z ziemi, i podbiegłam do wilka z ciekawością szukając oczami tego "czegoś".
W końcu moim oczom ukazały się widoki na naszą watahę. Było... Pięknie.
- Jejku - powiedziałam podziwiając nadal krajobrazy.
" A jednak warto było się tu fatygować" - pomyślałam uśmiechając się.
- Dziękuję.... No wiesz, że mnie tu przyprowadziłeś - zwróciłam się do Silver'a.



~~ Silver? ~~

sobota, 18 lipca 2015

Od Silver'a C.D. Albino

Miałem ważną sprawę do Kevin'a z rana wyruszyłem do niego.Do jego "królestwa"
jest kilkadziesiąt kilometrów,a chciałem być w domu jak najwcześniej.
-Jestem-powiedziałem uśmiechając się do jelenia.
Jeleń podniósł się i spojrzał na mnie dumnie.
-O witaj przyjacielu-uśmiechnął się jeleń.
Zaczęliśmy rozmowę,od Kevin'a można się dowiedzieć wiele ciekawych rzeczy.
-Przygotowałeś to?-zapytałem.
-No tak-uśmiechnął się jeleń.
Pobiegłem do Albino,chciałem jej pokazać piękne widoki  na góry itp.
-Chodź,coś ci pokażę-powiedziałem.
                               
<Albino?>

Seth dorasta


Satya i Layden dorastają!

czwartek, 16 lipca 2015

Od Avalyn C.D. Silver'a

- Do-dobrze, może jutro. Jestem bardzo zmęczona - skłamałam
- Chodź, odprowadzę cię do jaskiń - powiedział Silver, jak zdążyłam się dowiedzieć.
Noc mijała, a ja wciąż nie mogłam spać, postanowiłam ruszyć na samotny spacer. Skierowałam się w stronę jeziora, ponieważ ono zrobiła na mnie największe wrażenie. Powoli zmierzałam przez las aż w końcu ujrzałam swój cel. Wielkie jezioro, nad którym było widać góry. Położyłam się na brzegu, wpatrywałam się w odbicie księżyca i gwiazdy na niebie, co jakiś czas widać było spadające gwiazdy. Ta chwila trwała by zapewne w nieskończoność, albo do wschodu słońca, gdyby nie pewien fakt. Po drugim stronie jeziora stanęła szara wilczyca, przyjrzała mi się uważnie i ruszyła w moją stronę. Wilczyca nie wyglądała przyjaźnie, podeszła do mnie i przyjrzała się mojej osobie po czym powiedziała:
- Jestem Lumina
- Miło mi - uśmiechnęłam się sztucznie - Avalyn Charlotta Larissa - skinęłam głową
Wilczyca zapewne zdziwiła się moim imieniem, lecz dla bezpieczeństwa nie zdradziłam historii tych imion.
- Nie chciałabyś dołączyć do watahy ? - zaczęła mnie okrążać.
Zdziwiłam się na to pytanie, lecz nie dałam tego po sobie poznać.
Skoro wilczyca pyta się mnie o to, zapewne nie jest z naszej watahy, więc musi być tu jakaś inna wataha.
Dlaczego nie pogadałam z Silver'em ?! ~ pomyślałam
- Nie dziękuję, jeśli nie masz nic przeciwko odejdę - powiedziałam i zaczęłam zmierzać w stronę Jaskiń, lecz kiedy się odwróciłam, zauważyłam, że wilczyca mnie goni i najwyraźniej ma zamiar mnie zaatakować.
Zaczęłam uciekać, slalomem, niestety Lumina miała przewagę, bo dobrze znała te tereny.
Zapewne zginęła bym gdyby jakiś wilk, nie złapał mnie za futro na karku i nie wciągną w jakąś małą grotę, obrośniętą bluszczem, przez co była prawie nie zauważalna.
- Cicho! - szepną basior

< Silver ? Albo ktoś inny jeśli Silver nie chce >

środa, 15 lipca 2015

~~Od Chen'a c.d. Annabell~~

- Tak... I to bardzo - odpowiedziałem z dyplomatycznym uśmiechem.
- ANYA! Masz w tej chwili zanieść to do centrum watahy i ustawić w widocznym miejscu! Tylko uważaj! To ważne dla mnie... - dodałem nadal uśmiechając się do Annabell.
- Mam dziś jeszcze jedną sprawę do załatwienia... Jeden ze strażników eskortuje cię do terenów twojej watahy - powiedziałem wstając ze swojego miejsca.
Jeszcze raz spojrzałem na wilczyce i dodałem:
- Aha... Spotkamy się dziś wieczorem o 20.00. Sama wiesz gdzie...
Potem poszedłem w swoją stronę. Pozałatwiałem kilka błahostek w watasze po czym wróciłem jeszcze raz do Luminy. Sprawdziłem tylko co z nią. Leżała gdzieś w koncie jaskini i patrzyła w ścianę.
Jej oczy nadal były pełne nienawiści. Nie zważając na to wyszedłem bez słowa.
Przypomniałem sobie o spotkaniu z Annabell. Pobiegłem do miejsca spotkania. Nie jestem zbyt... dobrym biegaczem, jak już wcześniej wspominałem, więc dotarcie na miejsce zajęło mi chwilę.
Jednak, w końcu byłem w jaskini. Ann już tam była.
- Witam moja droga... - powiedziałem z uśmiechem.


~~ Annabell? ~~

Od Albino c.d. Silver'a

Byłam ciekawa po co Silver idzie do Kevin'a, ale nie pytałam już o nic.
- J..Jasne - wydukałam tylko i usiadłam.
Patrzyłam na basiora, aż zniknął w gąszczu lasu. Wtedy wstałam i zaczęłam bez celu chodzić w kółko, nie wiedząc za bardzo czym się zająć. W końcu ,jednak postanowiłam iść do Mirjy.
Wbiegłam do jej jaskini bez wahania, i zaczęłam szukać lisicy w kolejnych mini-grotach.
Swoją drogą... Jak na taką małą lisice, miała dość dużą jaskinie.Chodziłam rozglądając się po kątach. W końcu znalazłam kogoś... A raczej poczułam. Nie był to co prawda zapach Mirjy, jednak postanowiłam podążać za nim. Woń doprowadziła mnie do Ivan'a... Rzeczywiście lisica chyba zaczęła chyba z nim kręcić, bo kojot wyglądał i zachowywał się jakby był u siebie w domu. Nieważne... Bez zbędnego myślenia, podeszłam do niego i spytałam:
- Gdzie Mirja?
- O witam, Albino. Mirja jest tam - powiedział Ivan wskazując na niską skalną półkę - Grają z Ingrid w pokera.
Podążyłam w miejsce, które wskazał. Sprawnie wspięłam się po prowizorycznych schodach i ujrzałam sowę i lisicę.
Porozmawiałyśmy jakiś czas. Nawet dałam wciągnąć się w jedną partyjkę. Rozstałyśmy się dopiero wieczorem.
Wracałam sama, okrężną drogą wprost do jaskiń. Noc była taka piękna więc postanowiłam zrobić sobie spacer.


~~ Silver? ~~

Logan dorasta!

                                             


                                                       


Od Annabell C.D.Chen'a

Byłam pod wielkim wrażeniem,nikt jeszcze nie dał mi takiego prezentu.
-Ja,ja dziękuję-z wdzięczności nie wiedziałam co powiedzieć.
Chen nałożył mi go na szyję,nieźle się zdziwił jak zobaczył,że kryształ
zaczął świecić na różne barwy.
-Czemu on zrobił się kolorowy?-zapytał.
-Gdy czuję wdzięczność jest niebieski,gdy jestem zła jest czarny,gdy się przestraszę
jest żółty,gdy kogoś kocham jest różowy, gdy kogoś lubię zielony,a gdy kogoś nienawidzę jest czerwony itd.
-Ciekawe-uśmiechnął się Chen.
-Ja też mam coś dla ciebie-powiedziałam uśmiechając się.
Podałam mu Ognistą Różę.
-Jest to wieczny kwiat-zaczęłam opowiadać-zawsze będzie płonął i nigdy nie przestanie,no chyba,że
zapomnisz o tym kto ci ją podarował.
Lekko się zarumieniłam i spojrzałam na basiora.
-Podoba Ci się?-zapytałam.
                                                   <Chen?>


Od Silver'a C.D. Avalyn

-Może byli,dla ciebie-powiedziałem.
Miałem wielki żal do ludzi,oni zamordowali moich rodziców i dalszą rodzinę.
Jak mogli?Nie mam pojęcia,dlaczego byli tacy okrutni.Zemściłbym się,ale nie
jestem taki jak oni.
-Chodź,pokażę Ci tereny-powiedziałem.
Gdy wszystko jej pokazałem wadera najwyraźniej była pod wielkim wrażeniem,
nie dziwię jej się.Przecież widzi je pierwszy raz.
-A no tak-odezwałem się-nie przedstawiłem ci członków naszej watahy.
              <Avalyn?>

wtorek, 14 lipca 2015

~~Od Chen'a c.d. Annabell~~

- Tia... - odpowiedziałem z lekką niechęcią. Nie lubię chodzić, a tym bardziej biegać. Zazwyczaj... inni biegają za mnie. Jednak jeśli trzeba, to trzeba.
- Widziałaś kiedyś wodospad w lesie? - spytałem.
- Tak - odpowiedziała Annabell.
- Otóż... Za wodospadem jest grota. Niezbyt duża, ale pomieści kilka wilków. I raczej nie jest zbyt znana. Jest poza terenami mojej watahy. Myślę, że to powstrzyma na jakiś czas Luminę...
Wilczyca spojrzała na mnie lekko zła... Chyba miała nadzieje, że wyrzucę waderę, która ją zaatakowała ze stada.
Szczerze? Zawsze bardzo lubiłem Annabell i chciałem, aby miała wszystko czego chcę, ale wywalić Luminy nie mogłem. Dzisiejszy incydent pokazał, że nie można jej ufać... Jednak... Mi się to spodobało. Lubię otaczać się wilkami, które są dzikie i nieprzewidywalne. Wiem... Mam dziwne wymogi, ale przez to rosnę w potęgę. 
Jeśli tak dalej pójdzie... Może nawet wrócę do moich okrutnych planów w stosunku do watahy Mystery Of The Elements... Tak... To małe stadko nie miało szans z moim wojskiem. Na razie spróbuję jednak bardziej przekonać do mnie Annabell. Nie chciałem jej stracić przez zamach na jej watahę.  
Była ważna dla mnie i próbowałem to udowodnić miłymi słówkami.
- Moja droga mam dla ciebie niespodziankę! - przypomniałem sobie o prezencie.
- ANYA! - krzyknąłem na wilczycę, która lekko się kuląc pobiegła po upominek.
W czasie oczekiwania na waderę, uśmiechając się rozmawiałem z nią o przeróżnych rzeczach.
Nagle przed nami znów pojawiła się Anya z małym pudełkiem.
- To dla ciebie - powiedziałem, pokazując Annabell kryształowy naszyjnik.




~~ Annabell? ~~


Od Annabell C.D. Chen'a

-Tak,czuję się już dobrze-powiedziałam.
Wiem czemu Lumina mnie nienawidzi,nie lubi mojej watahy,ani jej członków.
To normalne,ja też nie przepadam za jej watahą,ale nikogo nie atakuję.
-Przepraszam za kłopot-powiedziałam ze wstydem.
-Nic nie zrobiłaś-Chen lekko się uśmiechnął-Chciałem cię tylko zobaczyć.
Wiedziałam,że może mu nie sprawiam kłopotu,ale innym chyba tak.
Przemyślałam kilka spraw,doszłam do pewnego wniosku.
-Musimy mieć nasze miejsce spotkań-powiedziałem-takie,o którym tylko my wiemy.

                        <Chen?>

Od Seth'a C.D. Satyi

Czy ona zwariowała?Najwyraźniej tak,nie można od tak podejść do człowieka.
Ma szczęście,że nie ma w pobliżu innych ludzi ani Dark'a.Heh,pewnie ten głupek
poszedł gdzieś z Joe'em.Śmiać mi się chciało z Dark'a,myśli,że zaimponuję Carry,
a wychodzi na głupka i egoistę.Nie znałem dokładnie siostrzenicy Joe'go ,ale ufałem Pepper.Ona była
inna niż reszta ludzi.Nagle ją dostrzegłem,bez wahania do niej podbiegłem.
                               <Satya?>

*Sorki brak weny.

Od Avalyn C.D. Silver'a

- Z chęcią - odpowiedziałam.
- Dasz radę iść ? - spytał basior.
Skrzywiłam się na to pytanie i opowiedziała całą historię z farmerem.
- Nie rozumiem. Dlaczego on zaczą do mnie strzelać ? - wilk popatrzył na mnie zdziwiony.
- Ludzie są źli - powiedział basior
- Nie, nie są. Ludzie są cudowni.

< Silver ? Przepraszam ale nie mam weny :( >

Od Satyi c.d. Seth'a

Niezbyt myśląc o tym  co Seth ma do powiedzenia, pobiegłam przed siebie. Chciałam za wszelką cenę, choćby dotknąć człowieka. Byłam tak zdeterminowana jak nigdy. Szybkim tempem zbliżałam się do dziewczynki.
-"Już tak blisko"- myślałam patrząc uparcie na swój cel.
Seth biegł chyba za mną. Nie chciałam, by znów przekonywał mnie do odejścia stąd, więc przyspieszyłam do maksimum. Musiałam! Po prostu musiałam.
W końcu dobiegłam do dziewczynki. Ona spojrzała na mnie zdziwiona, ale po chwili uśmiechnęła się i powiedziała swoim słodkim, delikatnym głosikiem:
- Cześć piesku... Zgubiłeś się ?
- No co ty ja zawsze wiem gdzie jestem! - powiedziałam.
Dziewczynka jednak nie zareagowała na moją wypowiedź. Aaa... No tak. Chyba mnie nie rozumie. Nie zważając jednak na to wspięłam się na jej kolana. Dziewczynka zaśmiała się melodyjnie i zaczęła gładzić moją sierść. Było to nawet... Przyjemne.
Seth był gdzieś blisko. Czułam to. Mimo to chyba nie chciał podejść za blisko.



~~ Seth??~~

Od Seth'a C.D. Satyi

-Czy to ogłupiałaś?-krzyknąłem pełen złości.
-Nie,chciałam zobaczyć to coś-powiedziała.
-To siostrzenica Joe'go-powiedziałem-nie podchodź do niej.
Wadera słuchała mnie,ale nie wiedziała o co mi chodzi.Postanowiłem jej
o tym powiedzieć.Dalej nie rozumiała,choć starałem się mówić jak
najjaśniej.
-Rozumiesz?-zapytałem.
-Emm,no tak-ściemniała wadera.
Gdy się odwróciłem już jej nie było.
                  <Satya?>

Od Satyi c.d. Seth'a

- O jeju! Tam są ludzie?! - krzyknęłam z radością i zaczęłam bezmyślnie biec na przód.
- Nie! - krzyknął za mną Seth.
To podziałało zatrzymałam się i spojrzałam za siebie. Było widać, że szczeniak powoli uznaje mnie za wariatkę, ale... Ja tak bardzo chciałam poznać ludzi! To było silniejsze ode mnie. Jednak posłusznie powróciłam wolnym krokiem do Seth'a. Nie chciałam robić mu kłopotów.
- Musimy wracać - wyszeptał.
- Ale...ale - powiedziałam patrząc tęsknie na Cattle Ranch.
- Żadnych ale. Tu jest niebezpiecznie! - odpowiedział szczeniak.
Tym razem nie posłuchałam go. Pobiegłam prosto przed siebie. Ludzie byli tak blisko! Wręcz czułam ich zapach. Moim oczom ukazały się wielkie budynki i.... jakaś ogromna niezamykana od góry klatka, na której pasły się krowy. Było...
CUDOWNIE! Wszystko tak bardzo mi się podobało i... w dodatku ten zapach!
Nagle zobaczyłam... Jakby szczeniaka człowieka...
Nie wiedziałam co robić. Chciałam podbiec ii... przywitać się, ale drogę przerwał mi Seth.


~~ Seth?~~

~~Od Chena'a c.d. Annabell~~

- Tak. Anya! NATYCHMIAST do mnie! - krzyknąłem zdenerwowany całą sytuacją. 
- T..Tak?  - wydukała lekko wystraszona Anya.
- Masz opatrzyć jej rany... 
- Annabell - zwróciłem się do poszkodowanej wilczycy - Anya zajmie się tobą... Ja w tym czasie muszę coś załatwić.
- Dobrze - odpowiedziała Ann, wstrząśnięta jeszcze trochę całą sytuacją.
- RUSTY! Chodź ze mną! - krzyknąłem. 
Razem poszliśmy jakoś uporać się z Luminą. Zaprowadziliśmy ją do zamkniętej jaskini. Miałem zamiar poważnie z nią porozmawiać. Wilczyca kulejąc posłusznie cały czas za nami podążała. Nadal była jakaś niespokojna.
- LUMINA! Możesz mi łaskawie wytłumaczyć, co ty w ogóle odwalasz?! - krzyknąłem ze złością.
Wilczyca skuliła się tylko i odpowiedziała ze skruchą: 
- J..Ja przepraszam panie.
Szczerze? Miałem jej już odpuścić... Była jedną z najlepszych. Jednak zepsuła wszystko, gdy dodała do swojej wypowiedzi jeszcze kilka słów:
- Przepraszam... Przepraszam, że zaatakowałam tą przeklętą, głupią Annabellkę z tej przeokropnej watahy! 
W jej oczach znów pojawiła się nienawiść. Postanowiłam tym razem powiedzieć coś trochę spokojniej.
- Uwierz, moja droga.... Ja też chcę zniszczyć tą watahę... Ale odpuśćmy na jakiś czas... 
Po tym zdaniu od razu wyszedłem z jaskini, a Luminę zostawiłem z Rusty'm.
- Ann już lepiej? -spytałem, gdy dotarłem do punktu medycznego.


~~ Annabell?? ~~

Od Seth'a C.D. Satyi

-No skoro tak lubisz ludzi,to pójdźmy na Cattle Ranch-zaśmiałem się.
-Dobry pomysł!-krzyknęła wadera i szybko tam pobiegła.
-Nie,czekaj!-zacząłem krzyczeć-tylko żartowałem!
Ona chyba wzięła to na poważnie,przecież szczeniętom nie wolno się
tam nawet zbliżać.To takie niebezpieczne!Ech,to moja wina,gdyby
tylko nie wspomniał o tym miejscu.
-Czekaj!-krzyczałem,ale ona mnie nie słuchała.
Po godzinie byliśmy na miejscu.
-Nie zbliżaj się tam,mogą pojawić się ludzie albo psy!
                                                  <Satya?>

Od Logan'a C.D. Layden'a

Byłem nieźle przestraszony.
-Lay,to nie żarty?-zapytałem ze śmiertelną powagą.
-Nie,przecież bym tak nie żartował-odpowiedział basior.
Byłem tak przestraszony pierwszy raz w życiu.Nie wiedziałem co zrobić.
Kto to był?Może to ktoś z wrogiej watahy.Jeśli to basior to może to być Chen
albo Rusty,ale to raczej nie jest żaden z nich.Zacząłem się martwić o nasze życia.
Co jeśli on nas zabiję,albo nie wiadomo co?Musieliśmy coś zrobić.
-Co robimy?-zapytałem.
                                                <Layden?>

Od Satyi c.d. Seth'a

-Tia... - przytaknęłam mu, nadal trochę smutna, że jednak nie zobaczyłam człowieka. 
Może i spotkanie z nim oko w oko było jakoś niebezpieczne, ale... i tak chciałam go poznać. Coś... łączyło mnie w jakiś sposób z ludźmi... Nie wiedziałam do końca co, ale.. Czasem po prostu chciałam być jak oni. To znaczy... Wyglądać jak człowiek, robić to co on. To mogło być... Ciekawe. Miałam cichą nadzieje, że kiedyś moje, przyznaje, dziwne marzenie się spełni. 
- Co będziemy robić? - spytałam Seth'a znudzona leżąc na ziemi.
- Możemy znów gdzieś iść. Tylko tym razem na terenach watahy - powiedział. 
- Spoko. I tak nie ma co robić za terenami watahy - powiedziałam obojętnie - to gdzie idziemy?
- Może... Nad jezioro? 
- Nieee... Nie lubię pływać - powiedziałam leniwie.
- To może na polane szczeniąt? 
- Eeee... Tam jest nudno.
- Czy ty w ogóle masz zamiar się gdzieś stąd ruszać?! - spytał lekko rozzłoszczony. 
- Ok, ok... Już idę - odpowiedziałam lekko zadowolona, że ktoś mnie skarcił. Czasem rzeczywiście byłam zbyt... Leniwa.... Albo nawet kapryśna? Nie ważne.


~~ Seth?? ~~

Od Annabell C.D. Chen'a

Nie wiem o co chodziło Luminie,była jakaś taka inna.Chyba wspominałam,
że jej nie lubię.Bez powodu mnie zaatakowała,ech niech robi co chce,
ale ona nie wiedziała taka jestem,dla tych,których nie lubię.Nie będę
się mścić,ale jeszcze mnie popamięta.
-Nie nic mi nie jest-powiedziałam i wstałam.
Ten jej śmiech,o co jej chodzi,bo ja zaczynam się niepokoić.
-O co jej chodzi z tym śmiechem?-zapytałam z głosem pełnym złości.
-Ja..ja nie wiem-zająknął się Chen.
Zaczęłam widzieć pod sobą kałużę krwi,lała mi się z klatki piersiowej,karku i łapy.
Nawet nie spojrzałam na Luminę ,ona jest nienormalna.
-Macie tu jakiegoś medyka?-zapytałam-po do Mike'a jest z 20 km.
                                 <Chen?>

Od Nash'a c.d. Annabel

Zaśmiałem się.
- Ja też cię lubię - powiedziałem z uśmiechem.
Dziwne co nie? Tak bardzo się różniła ode mnie, a mimo wszystko tak dobrze mnie rozumiała. Zawsze chciała mi pomóc i w sumie nigdy nie zostawiła mnie samemu sobie.
- I nawet jeśli nie jesteś tak zabawna jak ja....- zacząłem.
- Ej! - przerwała mi wilczyca z uśmiechem.
- Daj mi dokończyć. Nawet jeśli nie jesteś tak zabawna jak ja, to bardzo dobrze się z tobą dogaduję. - skończyłem i spojrzałem na wilczycę.
- Czyli jednak coś nas łączy? - spytała.
- Tak.... Coś nas łączy - odpowiedziałem.
Patrzyłem jej w oczy. Jakoś dziwnie to zawsze na mnie działało. No wiecie... Hipnotyzowało... Jeśli można to tak ująć.
- Wiesz? Myślę, że się dopełniamy. No wiesz charakterami  i dlatego tak dobrze nam się rozmawia.
- Chyba tak...- odpowiedziała wilczyca z uśmiechem.
- Ta.....- dodałem tylko, nie wiedząc co powiedzieć.


~~ Annabell? ~~

Od Silver'a C.D. Avalyn

Zdziwiłem się,że wilczyca nie wie co to jest wataha,ale po chwili opowiedziałem
jej o tym.Była jakaś taka..zdziwiona?W końcu wychowała się u ludzi,ale nadal
nie kryłem zdziwienia.Ciekawe co o niej pomyślą inni,pewnie szybko jej nie
zaufają,przez to,że miałam dobre kontakty z ludźmi.
-Emm,no a jak było z tymi ludźmi?-zapytałem z wielką ciekawością.
-Cóż,było przepięknie-zaczęła opowiadać-ludzie to wspaniałe istoty.
Chyba się przesłyszałem oni NIE są wspaniali.Są okrutni,ale może dla tej
wilczycy byli inni.Najpewniej tak,zacząłem się robić zmęczony,wybrałem
się na polowanie,a nie na pogaduszki,mimo to wilczyca wydawała się godna
zaufania.
-To jak dołączysz?-zapytałem po chwili.
                                                               <Avalyn?>

Od Layden'a c.d. Logana

- No ba! Jasne, że tak - powiedziałem i wskoczyłem z pluskiem do wody - Wskakuj! Woda jest super!
Logan zamerdał ogonem, rozpędził się i wpadł do wody. Było super! Obaj byliśmy przemoczeni do suchej nitki.
- Ej, a może zawołamy Seth'a i Satyie?  - powiedziałem i pobiegłem w las.
Nagle przede mną pojawił się jakiś wielki wilk ze złowrogim uśmiechem.
- L...Logan - wydukałem tylko.
Wtedy Logan pojawił się i tak samo jak ja zdziwiony przyglądał się wilkowi. Ja sam kuliłem się ze strachu, myśląc o tym co zaraz może się stać.
- Logan... U..Uciekamy! - zdołałem tylko powiedzieć i wbiegłem w las.
Szczeniak ruszył za mną. Byliśmy już tak blisko jaskiń... Wręcz zostało nam kilkadziesiąt kroków do nich, jednak wilk znów się pojawił. Tym razem był bardziej rozzłoszczony. Złościło go, że uciekliśmy...


~~ Logan? ~~  

~~Od Chen'a c.d. Annabell~~

- Cudownie moja droga! Ale uwierz mi życie przywódcy jest tak męczące! - powiedziałem udając zmęczenie - I w dodatku wszystko robię SAM! Ale nie o mnie rozmawiajmy. Co słychać u ciebie moja droga?
Annabell opowiedziała mi wszystko ze szczegółami. Słuchałem jej uważnie do samego końca.
Nagle kątem oka spostrzegłem Luminę, która wpatrywała się w naszego gościa z nienawiścią.
Nim zdążyłem zareagować rzuciła się na Annabell z głośnym warkotem. Nie wiem co ją napadło. Zaatakowana wilczyca dzielnie stawiała opór ciosom mojej wojowniczki, jednak Lumina wpadła w taki stan furii, że ciężko było ją powstrzymać.
Skoczyłem szybko do walczących wader, aby je rozdzielić. Chwyciłem opętaną nienawiścią wilczce za kark zębami i odciągnąłem do tyłu.
- Rusty! Pilnuj jej! -krzyknąłem ze złością i od razu wróciłem do Annabell.
- Nic Ci się nie... - nie zdążyłem dokończyć. Ku wielkim zdziwieniu wszystkich Lumina zdołała wyrwać się Rusty'iemu, przy okazji przewracając go na ziemie. Znów biegła ze złowrogim uśmiechem wprost na Ann.
Stanąłem na jej drodze próbując ją jakoś powstrzymać. Była jakby nie ona. Jej oczy zrobiły się takie zimne i... czarne. Zwolniła trochę tempo i wpatrując się we mnie martwym wzrokiem podchodziła coraz bliżej.
- Lumina, masz w tej chwili się uspokoić! - krzyknąłem władczo.
To widocznie ją rozzłościło, bo odepchnęła mnie na bok i znów stanęła oko w oko z Annabell.
Na szczęście wtedy pojawił się Rusty. Skoczył na waderę i wgryzł się w jej łapę. Trzymała tak długo, aż wilczyca trochę się nie uspokoiła. Później trzymał ją tylko przy ziemi. Miał zakrwawiony pysk... To krew Luminy...
Wtedy najszybciej jak potrafiłem znów pobiegłem do Annabell.
- Nic Ci nie jest? - spytałem.
Jednak nim wilczyca odpowiedziała rozległ się głośny, mrożący krew w żyłach śmiech Luminy. Wszyscy spojrzeli na nią z lekkim niepokojem. Była inna...


~~~Annabell?? ~~

poniedziałek, 13 lipca 2015

Od Avalyn C.D. Silver'a

- Co to jest wataha ? - spytałam zdziwiona.
- Nie wiesz ? - spytała mocno zdziwiona waderka - Nawet ja wiem.
- Niezbyt, słyszałam to słowo kilka razy od ludzi, ale moje panie nigdy mi tego nie wyjaśniły.
- Wychowali cię ludzie ? - spytał basior
- Tak
- To dlatego masz takie dziwne imię- powiedziała młoda wadera, a ja uśmiechnęłam się do niej.
- Tak dokładniej to mam trzy imiona. Avalyn Charlotta Larissa. Ale byłam trochę uczona - powiedziała szybko. Jako wychowana przez ludzi mogli by mnie uznać za całkiem nie przydatną.
- To w końcu. Co to ta wataha ? - ponowiłam pytanie.

<Silver ? >

Od Annabell C.D. Nash'a

-Mogę się przejść-powiedziałam dosyć dziwnie zadowolona.
Szczerze?Polubiłam tego szalonego basiora.Zawsze wydawał mi się być nudny,
ale przekonałam się jaki jest naprawdę.Przyznam,lubię z nim spędzać czas.
Trochę boję się mu to powiedzieć,ale w końcu muszę.Poszliśmy nad Jezioro
Północe.Nie miałam ochoty pływać,ale patrzyłam jak Nash to robi.
Od samego patrzenia robiłam się zmęczona,miałam ochotę wracać.
-Wracamy?-zapytałam.
-Spoko-odpowiedział.
-Ej wiesz-zaczęłam nowy temat-lubię cię.
                          <Nash?>

Od Annabell C.D. Chen'a

-O hej!-krzyknęłam z nieziemską radością.
Fajnie było zobaczyć mojego dobrego kumpla.
-Witaj Anya,hej Rusty-powitałam innych członków watahy-Ech,cześć Lumina.
Nie,że coś,ale nie przepadałam za Luminą,była po prostu nieprzyjemna.
Członkowie byli dziś w dobrym humorze,no może oprócz Rusty'ego,który musiał
wszystko dźwigać,oczywiście dla Chen'a.
-Miło mi widzieć moją najlepszą kumpelę-powiedział do mnie Chen.
-Mi dokładnie tak samo-odpowiedziałam.
Ułożyłam się na skale,obok Chen'a.Poczułam się tak władczo.Emm,no można powiedzieć,
że mu troszkę zazdrościłam,ale tylko troszeczkę.Uśmiechnęłam się do niego.
Chwilkę porozmawiałam z innymi członkami,Rusty'emu chyba nie układa się w życiu.
Jest wiecznie smutny i zmęczony,to pewnie przez Chen'a,ale nie jego wina,że ma taki
charakter.Chociaż z jednej strony mógłby powstrzymać swoje nawyki.Chen już się
niecierpliwi,było widać,że za mną tęsknił,to miłe.Ja za nim też tęskniłam.Nieważne
podeszłam do niego i zaczęłam rozmowę:
-Co u Ciebie?

                              <Chen?>

Od Nash'a c.d. Annabell

Cały dzień spędziłem użalając się nad sobą. " Jaki ja jestem biedny, nikt mnie nie docenia..." Tak to... Mniej więcej wyglądało. Jednak w końcu odzyskałem humor. A przynajmniej jego część. W każdym razie było lepiej. Nadal włóczyłem się po terenach watahy. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca.
Stanąłem pod jednym z drzew myśląc co dalej zrobić. I wtedy zobaczyłem Annabell. Szła w moją stronę.
- Cześć. Dobrze, że wróciłaś, bo właśnie miałem iść na spacer. Może pójdziesz ze mną? - spytałem z uśmiechem.



~~ Annabell? ~~

Od Logan'a C.D. Layden'a

-No tak znam kilka takich miejsc-powiedziałem z dumą.
-Jakich?-dopytywał basior.
-A no wiele jest takich-później zacząłem mu wymieniać te miejsca.
-To gdzie idziemy?-zapytał.
-Chodźmy nad Jezioro Północe-zaproponowałem.
-To w drogę!
Po mniej więcej godzinie byliśmy na miejscu.
-Super miejsce-krzyknął Layden.
-No wiem-odpowiedziałem.
Woda dziś była ciepła i przyjemna,miałem wielką ochotę popływać.
-Może popływamy?-zaproponowałem.
                                 <Layden?>

Od Seth'a C.D. Satyi

-Oni zabijają niewinne stworzenia-powiedziałem-chyba nie chcesz skończyć jak one,co?
-No nie-powiedziała wadera-nie wiedziałam,że tacy są.
-Zapamiętaj,zbliżając się do człowieka możesz zginąć-pouczałem ją.
Satya słuchała mnie,uwielbiam pouczać innych.Taa,czasem bywa trochę władczy.
-Chodź zmywamy się!-krzyknąłem jak najciszej mogłem.
Zaczęliśmy uciekać,mało brakowało aby człowiek nasz zobaczył.Mieliśmy szczęście.
Wielkie szczęście,rodzice mówili mi co robią ludzie z leśnymi zwierzętami.Nie chciałbym
tak skończyć.Nieważne,dobrze,że dotarliśmy na miejsce.
-Mało brakowało,a mogliśmy zginąć.
                      <Satya?>

Od Silver'a C.D. Albino

-No ok-odpowiedziałem próbując się uśmiechnąć.
Odwiedziliśmy chyba wszystkie miejsca na naszych terenach.
Byłem padnięty.miałem ochotę wracać i tak zrobiłem,ale pierw
uprzedziłem o tym Albino.
-Ja wracam do jaskiń.
-Mogę pójść z tobą-zaproponowała wadera.
-Nie,nie trzeba-powiedziałem i biegłem w stronę jaskiń.
Po kilku minutach byłem na miejscu,położyłem się i zasnąłem.

*Następnego dnia
Wstałem dość wcześnie,Nie byłem wyspany,ale mogło
być gorzej.Zacząłem tęsknić za Cierniem,przecież to mój
najlepszy kumpel.Nieważne miałem sprawę do Kevin'a
więc muszę do niego pójść.
-Idę do Kevin'a,mam do niego sprawę-odezwałem się do Albino.

                                <Albino?>

Od Annabell C.D. Nash'a

Oddaliłam się od Nash'a kilka kilometrów.miałam zamiar odwiedzić Chen'a.
Z każdym krokiem coraz bardziej tęskniłam za watahą,nie wiem czemu,ale
coś z powrotem mnie do niej ciągnęło.Jednak wiem co,ale niech to pozostanie
moją tajemnicą.Moją słodką,małą tajemnicą.Nagle o czymś sobie przypomniałam,
Chen'a nie było dziś na terenach watahy.Zaczęłam biec na nasze terytorium.
Zobaczyłam szczenięta,Silver'a i Albino,ale Nasha nie było.
-Widzieliście Nash'a?-zapytałam.
-Nie-odpowiedzieli,tego się spodziewałam.
Nagle go dostrzegłam, stał pod wielkim i masywnym bukiem.
-Jednak jestem.    
                                 <Nash?>
                 


Od Silver'a C.D. Avalyn

-Witaj-powiedziałem wpatrując się w waderę.
Gdy mnie zobaczyła najwyraźniej przestraszyła się,ale sam nie zareagował bym inaczej.
-No cześć-odezwała się niepewnie wadera.
Zanim się ponownie odezwałem,mierzyłem ją wzrokiem.Chciałem się upewnić,że to
nie wilczyca z wrogiej watahy.Na szczęście to nie była Lumina ani Anya.
-A no tak,nie przedstawiłem się-powiedziałem-jestem Silverus Finn Black,ale mów mi Silver.
-Nazywam się Avalyn-powiedziała.
Później zaczęliśmy rozmowę,Ava wydawała się dość miłą waderą,ale musiałem ją lepiej
poznać aby zaprosić ją do watahy.Moje zaufanie do niej wzrastało,z każdym zdaniem
była jakaś taka serdeczniejsza.Dobrze,że szczeniaki powiadomiły mnie o tym,że znalazły
najpewniej śpiącą lub nieprzytomną waderę.O ile dołączy będziemy mieli nową członkinię.
-Więc-od nowa zacząłem rozmowę-może dołączyłabyś do naszej watahy?

                                                         <Avalyn?>

Od Avalyn

Strach, ból i wycieńczenie. Te uczucia towarzyszyły mi od ponad 2 miesięcy.
 Umrę, jeśli czegoś nie wymyślę ~ Te słowa cały czas chodziły mi po głowie.
 Od urodzenia mieszkałam u trzech miłych pań, po których mam imienia, ludzie zawsze byli dla mnie mili i życzliwi, ale kiedy okazało się, że jestem wilkiem, a nie psem wszytko się zmieniło, strzelali do mnie. Musiałam uciekać, a wczoraj popełniłam błąd, podeszłam do starszego uśmiechniętego pana. O wyciągną broń, zaczął szczelać. Dostałam dwa razy w tylnią łapę i teraz leżę ledwo żywa jakiś kawałek od Rancha w lesie.
 Las ? Wilki ! ~ To była moja ostatnia nadzieja. Zawyłam, żałośnie i położyłam się czekając na pomoc albo śmierć.
 Po jakimś czasie zauważyłam jakiś ruch.
 - Pomocy ! - zawołałam najgłośniej jak dałam radę.
 Zza krzaków wyszła Waderka.
 - Proszę pomóż mi - jęknęłam, ponieważ noga znów zaczęła mnie mocno boleć.
 Wadera i jej towarzysze szybko uciekli, a ja już pogodziłam się ze śmiercią i zemdlałam.
 Po jakimś czasie obudziły mnie głosy. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Majestatycznego wilka.

 < Silverus ? >

Nowa członkini!

                                          Witamy nową członkinię naszej watahy-Avalyn!                    
                                                                      
Miłego pobytu w watasze!

~~Od Chen'a ~~

Już od kilku lat jestem przywódcą watahy.Nudzi mnie trochę to rządzenie, ale mam władzę nad innymi. A to najbardziej mnie satysfakcjonuje. Nie ma nic lepszego od tego, gdy ktoś ci służy i wykonuję każdą twoją zachciankę. O tak... Bardzo to lubię. 
Tego ranka nie było zbyt wiele do zrobienia, więc leniuchowałem, aż do południa. 
- Czy ktoś wreszcie przyniesie mi coś do jedzenia! - krzyknąłem zniecierpliwiony. Jeszcze chyba nigdy tak się nie spóźniali. Nagle przede mną pojawił się Rusty. 
Krzyknąłem cicho ze strachu na jego widok.
- Skąd ty się tu... Nie ważne. Masz jakąś ważną sprawę, że zakłócasz mój obiad - spytałem go.
- Tak... Właściwie dwie ważne sprawy. 
- Mów - powiedziałem patrząc na niego z lekkim znudzeniem.
- Otóż, straż spostrzegła ostatnio basiora, pochodzącego najpewniej z watahy Mystery Of The Elements, który był na naszym terenie łowczym. Nie wiemy co tam robił, jednak przypuszczamy, że podbierał nam zwierzynę...
- Co? Macie mi tu przyprowadzić tego wilczka... Ja się z nim rozprawie. A druga sprawa? 
- Wilczyca Annabell właśnie biegnie w stronę naszych terenów. Najpewniej chcę z tobą porozmawiać. 
- Świetnie! Przygotujcie dodatkową porcje jedzenia dla niej. Aha i Rusty! Przypilnuj żeby dotarła tu bezpiecznie. Możesz już odejść Rusty!
- Oczywiście - odpowiedział basior i pobiegł do lasu. 
Oczekiwanie na Annabell minęło bardzo szybko. Gdy tylko zobaczyłem ją w drzwiach powiedziałem:
- Witaj! Annabell, nareszcie jesteś! 



~~ Annabell? ~~

Od Laydena c.d. Logana

Byłem trochę zdziwiony, że myślał, że spotka kogoś innego. O kogo niby mogło chodzić? Nieważne... Rozmawialiśmy dość długo. Dowiedziałem się o nim sporo rzeczy. Wydawał się być spoko kolesiem. 
Może nawet dobrym kumplem? Nie wiem. Spróbuje się z nim zaprzyjaźnić. W końcu przyjaciół nigdy za wiele. 
- Jasne tylko gdzie? - powiedziałem.
Myśleliśmy przez chwilkę. 
- Znasz jakieś super miejsce, w którym możemy porobić coś super ciekawego? - spytałem patrząc na szczeniaka z uśmiechem.



~~ Logan ? ~~ 

Od Satyi c.d. Seth'a

Gdy usłyszałam to słowo... Człowiek. Nigdy go nie widziałam, ani nic o nim nie słyszałam. Nawet rodzice nigdy nie mówili mi o tym dziwnym stworzeniu, a tu taka okazja... Mogę stanąć z nim twarzą w twarz....
- Człowiek? To super! Chodźmy go zobaczyć! - powiedziałam pewnie stawiając kroki na przód.
Nagle Seth zagrodził mi drogę.
- No co ty! Ludzie są niebezpieczni - wyszeptał szczeniak patrząc na mnie ze złością.
- Ale... - nie zdążyłam dokończyć, bo Seth pociągnął mnie w krzaki.
Biegliśmy razem przez las jak najszybciej mogliśmy.
- Czemu niby ludzie są niebezpieczni - spytałam dysząc lekko ze zmęczenia ciągłym biegiem.



~~ Seth? ~~

Od Logan'a C.D. Layden'a

-O siemka-powiedziałem z radością-myślałem,że to ktoś inny.
-A kto?-dopytywał mnie Layden.
-Myślałem,że ktoś inny, po prostu-powiedziałem.
Basior patrzył na mnie swoimi oczami.Dziwnie się czuję gdy ktoś na mnie patrzy.
-Jak ci minął dzień?-zapytał.
-Em,no dobrze-odpowiedziałem i zaczęliśmy rozmowę.
Gadaliśmy o wszystkim.Layden to całkiem fajny gość.
-Może gdzieś się wybierzemy?-zapytałem.
<Layden?>

Od Seth'a C.D. Satyi

-Jak chcesz-powiedziałem-ale to niezbyt mądry pomysł.
Niepewnie stawiałem kroki poza naszym terenem.Troszkę się bałem,
nigdy nie wiadomo co się stanie.Może zjawić się człowiek albo inne
groźne zwierzę.
-Rozluźni się-powiedziała Satya.
Usłyszałem jakiś dźwięk.To coś było wysokie i jakieś takie niemiłe.
-To człowiek-powiedziałem najciszej jak mogłem.
<Satya?>

Od Albino c.d. Silver'a

- Emmm.... Mam świetny pomysł pójdziemy na polowanie... a później może nad jezioro? A potem... Potem jeszcze coś wymyślimy - powiedziałam z uśmiechem, ciesząc się, że przestał już zadawać pytania o moje kłamstwa. Może zapomni? Miejmy nadzieje.
Zgodnie z moim planem najpierw poszliśmy polować. Tym razem polowanie udało się średnio, lecz mimo wszystko byłam zadowolona z łowów.
- Teraz nad jezioro! - powiedziałam i ze śmiechem ruszyłam przed siebie.
Gdy byliśmy nad jeziorem położyłam się na brzegu i śmiejąc się zaczęłam tarzać się w piasku.
Spojrzałam jeszcze na Silver'a. Chyba nie bawił się się tak dobrze jak ja. Podeszłam bliżej do niego i powiedziałam radośnie:
- Ej... Uśmiechnij się!



~~ Silver? ~~

Od Silver'a C.D. Albino

-No pójdę-powiedziałem tym razem bez entuzjazmu.
Hmm,o co jej chodzi?Czemu mnie okłamuję?Ech,nie mam pojęcia,chyba nie myśli,że jestem
naiwny.Mnie nie da się okłamać.Tym razem sobie odpuszczę,ale później ma mi powiedzieć
o co chodzi.Ja byłem właściwie zły,o to,że mnie okłamuję,ale postanowiłem się powstrzymać
przed wybuchem złości.Nawet nie miałem ochoty biec,tylko szedłem za nią ze spuszczoną
głową.
-Gdzie idziemy?-zapytałem.
<Albino?>

Od Nash'a c.d. Annabell

- Może iść z tobą? - spytałem.
- Nie nie trzeba - odpowiedziała Annabell.
- Ok... To miłego spaceru - dodałem tylko po chwili.
Choć tak bardzo byłem teraz sam, nie narzucałem się jej. Wilczyca wbiegła szybko w las. Ja sam zająłem się swoimi sprawami.

Od Annabell C.D. Nash'a

-Spoko-odpowiedziałam-nie musisz się martwić.
Odeszłam od niego kilka kroków,nie chciałam sobie iść tylko po prostu być przez chwilę sama.
Położyłam się pod drzewem i przypomniałam sobie o naszych mocach.Wilki księżyca przecież
mogą przywoływać duchy.Silver mi pomoże i może jakoś ich wezwiemy.Nieważne byłam umówiona z Chen'em
-Jak idę się z kimś spotkać-powiedziałam.
<Nash?>

Od Laydena c.d. Logan'a

Po tym jak Seth poszedł gdzieś z Set zrobiło się strasznie nudno. Byłem strasznie ciekawy co razem robią. Równocześnie czułem lekką zazdrość. Ostatnio bardzo dużo czasu spędzałem z Tią i.... Nie myślałem, że ktoś oprócz mnie będzie ją lubić. To dziwne uczucie.... W każdym razie kompletnie nie miałem co robić. Rozglądałem się po całej polanie w poszukiwaniu jakiegoś potencjalnego kompana do zabawy. Jednak nikogo nie spotkałem. Z lekką irytacją poszedłem na kraniec polany. Tam zobaczyłem szczeniaka. Chyba mnie nie widział. Wykorzystałem to i zakradłem się do niego.
- Cześć! - krzyknąłem z uśmiechem.



~~ Logan? ~~

Od Satyi c.d. Seth'a

- Jasne! - krzyknęłam. 
Nudziło mi się tutaj. Może i byłam lekko "przemądrzała", ale uwielbiałam wolność i możliwość biegania gdzie się chcę. Sama niezbyt miałam ochotę gdzieś wychodzić, ale teraz? Teraz miałam kogo kto pójdzie ze mną i będzie mi towarzyszył. Towarzystwo... To jedyne co lubiłam bardziej od wolności. Samotne życie... Niezbyt, by mi pasowało. Bez przyjaciół nie mogę być szczęśliwa.
- Proponuje, żebyśmy poszli gdzieś poza tereny watahy! - zaproponowałam Seth'owi z entuzjazmem. Miałam wielką nadzieje, że się zgodzi. 



~~ Seth? ~~ 

Od Albino c.d. Silver'a

- Ja... Nic się nie stało! Po prostu gorszy dzień, a poza tym pokłóciłam się z Nash'em. Wiesz jaki on jest - znów skłamałam. Chyba robię się w tym coraz lepsza. Wiem... Nieszczerość jest zła, niedobra itd. itp., ale nie mam wyboru. To moje sprawy i nie chcę go  w to mieszać. Poza tym przechodziło mi już po wczoraj, już nie byłam przygnębiona i śpiąca. Miałam pełno energii i byłam...szczęśliwa. 
Wszystkie głupie problemy odłożyłam na bok. Miałam zamiar zrobić coś... Hmmm... Coś Świetnego i Szalonego! 
Spojrzałam znów na Silver'a, jego mina nie była zbyt wesoła... 
- No co? Przecież bym cię nie okłamała... -powiedziałam - Tylko zaufaj mi... i wszystko będzie ok. 
Wtuliłam się na chwilę w sierść wilka, a zaraz potem wbiegłam z uśmiechem las.
- Idziesz? - krzyknęłam do Silver'a i pobiegłam najszybciej jak potrafiłam.



~~ Silver? ~~

Od Nash'a c.d. Annabell

- Nic... Nic się nie stało - powiedziałem.
Byłem lekko przygnębiony. Po pierwsze przez to, że chyba uraziłem Annabell tym pytaniem... A po drugie...
Spotkałem Lumine, gdy wilczyca wybiegła. I znowu Lum nie chciała ze mną porozmawiać. Wręcz wykręcała się jak mogła, by ze mną nie przebywać. Szczerze? Chyba nie mam u niej szans... I chyba sobie odpuszczę.... Nie wiem jak to będzie. W każdym razie nie było mi zbyt wesoło. Mimo to zacząłem rozmawiać z Annabell.To podnosiło mnie na duchu. Pomagało mi.
- Przepraszam za to pytanie... Nie wiedziałem, że twoi rodzice...



~~ Annabell? ~~

Od Logan'a

Przechadzałem się po leśnej polanie.Robiło się nudno,nigdzie nie mogłem wyjść,
bo tam są inne zwierzęta,ludzie.Może jeszcze słonie,co?Wkurzało mnie to.Na ogół
jestem spokojny,ale nie trudno mnie czymś zanudzić i zdenerwować.Postanowiłem
kogoś poszukać i się z nim pobawić.Poszedłem w dalsze części polany.
Czułem jakiś interesujący zapach.Szedłem według jego tropu.Nagle
trop się urwał,a ktoś za mną stał.
<Ktoś?>

Od Seth'a C.D. Satyi

-Nie musisz mi w niczym pomagać-powiedziałem-wystarczy,że jak dorosnę,ucieknę i może ich spotkam,ale coraz mniej mi zależy.
Wadera spojrzała na mnie,ja wiem co mówiłem.Logan nigdy się nie przejmował tak jak ja,
bo on ich pamiętał.Choć jest miesiąc starszy zdążył ich poznać.Zacząłem kopać w piachu,
nie wiem po co,nudziło mi się.Po chwili odezwałem się:
-Może się gdzieś przejdziemy?
<Satya?>

Od Silver'a C.D. Albino

Poszliśmy do jaskini.Albino zrobiła ze mnie głupka,chyba nie myśli,że
ja nabiorę się na jakieś herbatki.Nieważne,powinienem spać,a nie zastanawiać
się nad tym.Jutro ją o to zapytam,może w końcu mi odpowie,ale może.

*Następnego dnia
Przyszedł czas,aby ją zapytać o co chodzi.Nie wyglądało to na
nieważną sprawę,martwiła się czymś?Tylko czym?O co chodzi?
Te pytania chodziły mi po głowie.Postanowiłem ją odszukać i
zapytać ją o to.Po kilku minutach zbliżyłem się do niej i zapytałem:
-Powiesz wreszcie co się stało?!
<Albino?>

niedziela, 12 lipca 2015

Od Satyi c.d. Seth'a

-Tak... Tak jakby... Jaa... Uciekłam od swoich rodziców... Przez co czuję się teraz... podle.
Zrobiło mi się smutno, ale mówiłam dalej.
- Zawsze byli dobrymi rodzicami... A teraz... Na pewno są źli... Nie chciałabym już ich spotkać... Nie mogłabym spojrzeć im w oczy. Nie chcę też mieć nowej rodziny. Chcę, żeby było tak jak jest...
Skończyłam i położyłam się na ziemi.
- Ale nie martw się ty jeszcze kiedyś spotkasz rodziców, a ja.. ja ci w tym pomogę...




~~ Seth? ~~

Od Albino c.d. Silver'a

- Ja... U Mirjam na... herbacie - skłamałam.
Silver jednak nie wyglądał tak, jakby mi uwierzył. Wręcz przeciwnie patrzył na mnie przenikliwym wzrokiem. Jednak mimo wszystko nic nie powiedział. I może lepiej wolałam tego nie rozciągać. Byłam zmęczona i trochę obolała... To wszystko przez tą podróż. Jeszcze ta głupia, przytłaczająca rozmowa z Chen'em.
Ne miałam sił na nic.
- Chodźmy spać - powiedziałam ze smutkiem i prośbą w głosie do Silver'a.
Zgodził się, więc pobiegliśmy w stronę jaskiń.



~~ Silver? ~~

Od Annabell C.D. Nash'a

-Byli wspaniali-powiedziałam-póki nie zabił ich człowiek.
Byłam bliska łez przypominając sobie o tym.Ja nie byłam wstanie ich powstrzymać.
-Ja nie chcę o tym rozmawiać-powiedziałam i oddaliłam się.
Cieszyłam się,że przynajmniej Silver mi został,ale tęskniłam za nimi.
Później wróciłam  do basiora.
-Ja przepraszam,że tak wybiegłam-powiedziałam.
<Nash?>

Od Seth'a C.D. Satyi

-Nie no spoko,nie przeszkadzasz-powiedziałem.
Zapytała mnie jeszcze o to dlaczego jestem smutny,nie chciałem o tym mówić,ale mimo to odezwałem się:
-No straciłem rodziców,ja dałbym wszystko,żeby tylko ich zobaczyć.
Wadera spojrzała na mnie.Wyglądała jakby znała to uczucie.Cóż,nigdy nie martwiłem się
tak bardzo jak dziś,ale jak mówiłem nie mam nastroju.
-Znasz to czucie tak?-zapytałem.
<Satya?>

Od Nash'a c.d. Annabell

- Siemka! - powiedziałem radośnie nadal grzebiąc w ziemi.
- Co ty tak właściwie robisz - spytała zdziwiona wilczyca na mój widok.
- A to... Grzebie w ziemi.
- Czemu?
- Wiesz może to zabrzmi głupio, ale moja mama mnie tego nauczyła. To przypomina mi o niej.
Po głębszym zastanowieniu... To było głupie... Szczególnie, że moja matka nadal żyła. I w dodatku odwiedzała mnie bardzo często i mówiła o upokarzających wydarzeniach z mojego dzieciństwa członkom watahy... Tia. Ale wtedy musieli mieć ubaw. Jednak mimo to bardzo kochałem mamę... Nawet jeśli opowiadała nieraz o tym jakie miałem pechowe dzieciństwo...
- A twoi rodzice? Jacy oni są ? - spytałem Annabell. ( Wiem znów dziwne pytanie xD )




~~ Annabell? ~~

Od Silver'a C.D. Albino.

Byłem zmartwiony, o co chodziło?Miałem zapytać,ale powstrzymałem się.
-Ja za chwilę wracam-powiedziała Albino.
-Spoko-odpowiedziałem.
Cóż,na pewno miała poważną sprawę,więc postanowiłem jej nie przeszkadzać.
Wróciłem na tereny naszej watahy popilnować szczenięta.

*Kilka godzin później
Foxy wrócił po Red'a.Była już północ,szczenięta poszły spać,a ja nadal martwiłem się o Albino.
Miałem zamiar ją odszukać,ale dam jej spokój.Po godzinie Albino wróciła.
-Gdzie byłaś tak długo?!-zapytałem z lekko złością.
<Albino?>

Od Annabell C.D. Nash'a

-Dzięki są piękne-powiedziałam-ale kolor jest trochę za dziewczęcy.
Nie spodziewałam się,że ktoś kiedykolwiek da mi kwiaty.Lekko się zarumieniłam.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dobra nieważne,poszłam dalej z kwiatami w pysku.
-Ja wracam-odezwałam się-jestem padnięta.
-Pójdę z tobą-powiedział z uśmiechem Nash.
-Jak chcesz-powiedziałam i poszłam dalej.
--------------------------------------------------
Gdy byliśmy na miejscu od razu pobiegłam do jaskini.Byłam taka padnięta,że od razu zasnęłam.

*Następnego dnia
Obudziłam się.Dzisiejszy dzień był dość pogodny.
-Hej-powiedziałam widząc Nash'a.

<Nash?>

Od Satyi c.d. Seth'a

Byłam lekko zdziwiona i zaszokowana wypowiedzią wilka. Nie wiem czy był zły, czy smutny, w każdym bądź razie wyglądał na przygnębionego.
- Ok... Już idę - powiedziałam.
Po dość długiej zabawie przyszedł czas na odpoczynek. Chwilkę przekomarzałam się z Layden'em po czym pewnie podeszłam do Seth'a. Bez wahania usiadłam obok niego.
- Mam nadzieje, że nie przeszkadzam - wyszeptałam.
Szczeniak nic nie odpowiedział.
- Ta... Chciałam tylko zapytać czy coś jest nie tak? Czemu jesteś taki... no wiesz, przygnębiony trochę....



~~ Seth? ~~

Od Seth'a C.D. Satyi i Layden'a

-Wstawaj-powiedziałem ze znudzeniem.
Nie,że coś,ale nie miałem dziś nastroju.Jakoś tak czasem jestem szczęśliwy,ale przypominam sobie,
wiecie o rodzicach.Dałbym wszystko,żeby ich zobaczyć.Nagle wadera odezwała się:
-O co chodzi?
-Może się pobawimy?-zaproponowałem-Logan i Layden gdzieś zwiali.
Wadera wstała i chyba lekko się uśmiechnęła,ale chyba.
-No to jak?-zapytałem.
<Satya?>


-Wrogowie-

Od teraz można pisać opowiadania od wroga. Będą one trochę ciemniejsze niż inne. Będą wyglądały tak jak ten post.

Od Albino c.d. Silver'a

Nie wiem o czym Silver myślał, ale na zbyt szczęśliwego nie wyglądał. Patrzyłam na niego cały czas...
Obserwowałam z brzegu, bo niezbyt lubiłam pływać. To trochę dziwne, ponieważ kochałam wodę.
Nagle z krzaków wyskoczyła Mirjam.
- Co się stało? - spytałam.
- Cii... Muszę ci niestety przerwać twoją randkę... Mam wiadomość dla ciebie - wyszeptała Mirjam.
- Jaką? - spytałam szeptem.
- Otóż... Chen chcę się z tobą widzieć. Nie pytaj dlaczego, nie powiedział. Masz być o 14.00 na granicy... - powiedziała najciszej jak mogła lisica.
- Jak to?! Ale...- krzyknęłam bezmyślnie, tak, że aż Silver spojrzał na mnie z wody zdziwiony.
- Cii! Lepiej żeby twój chłoptaś o tym nie wiedział... Chen powiedział, że jeśli się dowie to zrobi się nieprzyjemnie. Ogólnie nie mów o tym nikomu... Ja będę cały czas z tobą - dodała tylko Mirjam i myknęła z powrotem do lasu.
Nie zdążyłam nawet jej o nic spytać. Nagle zauważyłam przed sobą Slver'a, który widocznie skończywszy pływanie wyszedł na brzeg.



~~ Silver? ~~

Od Nash'a c.d. Annabell

- Otóż.... - zacząłem.
Miałem dla niej małą niespodziankę. Chciałem jej ją dać między innymi za to, że jest dla mnie miła i mimo wszystko wybrała naszą watahę.
- Mam dla ciebie mały prezent! Zamknij oczka i nie podglądaj! - powiedziałem pełen entuzjazmu.
Wszedłem na zaplecze kwiaciarni, żeby wziąć upominek dla Annabell.
Po chwili wróciłem i powiedziałem:
- Ok... Możesz otworzyć oczy.
---------------------------------
Otwierasz oczy i widzisz TO.
---------------------------------
- Mam nadzieje, że ci się podobają... I, że nie jesteś... uczulona na kwiaty - powiedziałem z uśmiechem wpatrując się w waderę.



~~ Annabell ?~~

Od Silver'a C.D. Albino

-Bardzo chętnie-odpowiedziałem.
Szliśmy gdzieś,Albino prowadziła.Znałem tą drogę,to droga na skróty prowadząca
do Jeziora Północnego,szkoda,że nie spotkam Ciernia,musiał odlecieć na kilka dni,
ale gdy wróci mamy się spotkać.Cóż,moje życie zaczęło mieć sens.Zanim wskoczyłem
do wody troszkę porozmyślałem.Nagle wykonałem skok do wody i zacząłem płynąć.
<Albino?>

Od Satyi c.d. Seth'a

- Chodźmy się bawić! - krzyknął entuzjastycznie Layden - Może powalczmy dla zabawy!
- Tia... Chłopaki wy się bawcie, a ja sobie tu posiedzę - odpowiedziałam.
- Niby czemu ? - spytał Lay wpatrując się we mnie swoimi szarymi oczami.
- Bo jestem za duża na zabawę...
- Tia? Ostatnio błagałaś mnie żebym z tobą pograł... - powiedział z irytacją LD.
- To było dawno!
- Taa... Całe 2 godziny temu... A zresztą, jak nie chcesz to nie, poradzimy sobie bez ciebie. Chodźcie chłopaki.
Ległam na kamieniu patrząc jak odchodzą. W głębi serca liczyłam, że przekonają mnie jakoś do zabawy, ale jak zawsze Lay postawił na swoim... Leżałam samotnie patrząc jak się bawią, że aż zasnęłam.
Obudził mnie czyjś głos...



~~ Seth? Logan? ~~

Od Annabell C.D. Nash'a

Wyszłam z wody,już się uspokoiłam.Byłam nawet szczęśliwa,ale czemu?
To pewnie przez towarzystwo Nash'a polubiłam go.
-Może przejdziemy się w inne miejsce?-zapytałam.
-No spoko-powiedział radośnie basior.
Przeszliśmy się do jakiegoś obcego miejsca,a później do kwiaciarni.
Stali tam Miki i Garry.
-Po co tu jesteśmy?-zapytałam.

<Nash?>

Od Albino c.d. Silver'a

- A oni? - spytałam Silver'a zanim jeszcze poszliśmy na polowanie.
- Poradzą sobie - odpowiedział pewnie Silver.
- Ok....
Ruszyliśmy na polowanie. Łup był dość obfity. To pewnie przez to, że byliśmy w pełni sił. W dodatku, byłam  szczęśliwa. Dzięki Silver'owi.
- Dziś złapaliśmy dość dużo zdobyczy - powiedziałam z uśmiechem.
- Tak... - odpowiedział Silver.
- Skoro dzień tak dobrze się udał może... przejdziemy się gdzieś? - spytałam.



~~ Silver? ~~

Od Seth'a C.D. Layden'a i Satyi

-No spoko-odpowiedziałem.
Razem z Loganem zaprowadziliśmy ich na Leśną Polanę.Cóż,to bezpieczne miejsce,więc
nie ma innego wyboru.Często bawiłem się tam z Red'em.Szliśmy tam z godzinę,może dwie.
Byłem jakiś taki smutny,nie wiem czemu.Najpewniej chodzi o rodziców,nawet ich nie pamiętam,
ale wiem,że zginęli bo chcieli mnie chronić.Później byliśmy na miejscu.
-Jesteśmy-powiedział z uśmiechem Logan.
-Emm, no to co robimy?-zapytałem.
<Layden lub Satya?>

Od Nash'a c.d. Annabell

Przez chwilę łapałem oddech, po czym dodałem ze śmiechem:
- To nie powód , żeby mnie zabijać xD
Wyszedłem z wody i nadal się śmiejąc, właściwie... śmiałem się sam z siebie... Co ja robię ze swoim życiem xD Nieważne.. Wyszedłem z wody i otrzepałem się nadal chichotając pod nosem.
Nie byłem na nią zły... Wręcz ucieszyłem się, że w końcu ktoś ze mnie zażartował.
- Nie wiedziałem, że z ciebie taka furiatka - dodałem z uśmiechem.
Usiadłem na brzegu i czekając aż wilczyca wyjdzie, patrzyłem w księżyc. Swoją drogą był dziś wyjątkowo jasny.
W końcu Annabell wyszła, otrzepała się i powiedziała:





~~ Annabell ? ~~

Od Silver'a C.D. Albino

-No ok-odpowiedziałem.
Po kilku minutach byliśmy na miejscu.Rzeczywiście był tam Seth oraz inne szczenięta.
-Red!-krzyknął uradowany Seth.
Przybiegli do siebie i zaczęli się bawić.To było dosyć słodkie,ale ja rzadko się rozczulam.
Chwilkę się zamyśliłem,historia Red'a jest straszna.Dobrze,że Foxy się nim zaopiekował.
-Może wyskoczymy na polowanko?-zaproponowałem.
<Albino?>

Od Laydena c.d. Seth'a

- O siema! - powiedziałem pełen entuzjazmu - A co do pytania bardzo chętnie dołączymy!
- Mam nadzieje, że to poważna wataha, a nie tylko zbiór szczeniaków - dodała przemądrzale Satya.
- Uspokój się kobieto, obronie cię jakby co.
- Właśnie tego się boje - odpowiedziała Set z irytacją.
- Ejj ! To ty tu jesteś ta słabsza więc cicho!
- Znalazł się bohater... - wysapała po krótkiej chwili - nie ważne... Możecie zaprowadzić nas do swojej watahy?
- Ciii! Ja mówię! - warknąłem - No więc.. Możecie nas zaprowadzić do waszej watahy?
- LD ! - krzyknęła Set, ale zignorowałem ją.
- No więc? - zwróciłem się jeszcze raz do nieznajomych szczeniaków.

~~ Seth? Logan? ~~

Od Annabell C.D. Nash'a

Byłam mokra..całkiem mokra.Mój brat wiedział,że gdy się mnie ochlapię dostaję furii.
Uśmiechnęłam się sztucznym uśmieszkiem i wskoczyłam do wody.Jeszcze się zemszczę,
zobaczymy kto ostatni będzie nieziemsko mokry.Nash zaśmiał się,a ja popatrzyłam na niego.
Wskoczyłam  i zaczęłam do podtapiać.Po kilku minutach skończyłam,wilk nie mógł
złapać oddechu.
-No sorry-odezwałam się-ale gdy ktoś mnie ochlapie dostaję furii.

<Nash?>

Od Albino c.d. Silver'a

Spałam  w jaskini do dość późna. To przez to wczorajsze zamieszanie. Gdy wstałam Silver'a nie było już w jaskini. Był na zewnątrz. Leniwie przeciągnęłam się i poszłam się z nim przywitać. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, przed nami pojawił się Foxy z małym lisiastym. Spytał czy moglibyśmy zaopiekować się małym.
Z lekkim wahaniem odpowiedziałam:
- J..Jasne.
- Dziękuje - odpowiedział Foxy i pobiegł w las.
Nie byłam zbyt dobra w opiece nad małymi... Nie lubiłam hałasu, głupich pytań i dzikich zabaw szczeniaków, jednak mały lisiasty sprawiał wrażenie spokojnego.
- Chodźmy z nim na polane... Pewnie tam jest Seth.
Jak powiedziałam tak zrobiliśmy.



~~ Silver? ~~

Od Seth'a C.D. Satyi i Layden'a

Spojrzałem na jakieś szczeniaki,najwyraźniej były w moim wieku.Byli troszkę zszokowani gdy mnie zobaczyli.Miałem wracać do mojego brata,ale nie mogłem ich zostawić.
-Jestem Seth-przywitałem się nieśmiało.
-Ja jestem Layden,a to Satya-odpowiedział basior.
Cóż no,miałem ochotę się oddalić,ale co jeśli coś im się stanie?Zazwyczaj nie zamartwiał się o szczeniaki w moim wieku,ale rzeczywiście w każdej chwil może pojawić się człowiek.
Chwilkę z nimi porozmawiałem,dowiedziałem się o nich kilka rzeczy.
-Czyli nie jesteście w żadnej watasze?-zapytałem.
-No nie-powiedziała wadera.
-Może dołączycie do tej w której ja jestem?-zapytałem.
Nagle zjawił się mój brat Logan.
<Satya albo Layden?>

Od Silver'a C.D. Albino

-Jasne,sam chciałem tak zrobić-odpowiedziałem z uśmiechem.
Więc szliśmy do jaskini Alf.Położyliśmy się i zasnęliśmy.Nie wiem nawet o czym śniłem.
Jakoś byłem za zmęczony na myśli,choć to niemożliwe.Następnego dnia całkowicie
wyspany,obudziłem się.Uśmiechnąłem się do śpiącej Albino i wyszedłem na świeże
powietrze.Było nieziemsko szczęśliwy,a zazwyczaj taki nie bywałem,póki nie poznałem
Albino.Nagle podbiegł do nas Foxy.
-Możecie popilnować mojego bratanka?-zapytał-nie mogę go wziąć ze sobą,ale wiem że przyjaźni się z szczeniakiem z waszej watahy Seth'em.
<Albino?>

Od Nash'a c.d. Annabell

- Jasne - powiedziałem z uśmiechem.
- Nie ma to jak wieczorny, dotleniający spacerek - dodałem przeciągając się.
Szliśmy przez chwile nie wiadomo dokąd. Zaniepokojona tym wilczyca spytała :
- To.. Gdzie idziemy?
- A no tak. Może...Może... Chodźmy nad jezioro północne! Uwielbiam pływać - powiedziałem i przyspieszyłem kroku.
Może nie spytanie jej czy chce tam iść było trochę egoistyczne... ale myślę, że nie będzie zła. A może jednak? Kto wie xD W każdym bądź razie biegiem ruszyłem w stronę jeziora, a Annabell za mną.
Gdy byliśmy na miejscu wskoczyłem do jeziora z głośnym chlupotem i spojrzałem z niewinnym uśmiechem na mokrą, ochlapaną przeze mnie wilczyce.


~~ Annabell? ~~

Od Annabell C.D. Nash'a

-Spoko-odpowiedziałam.
Cieszyłam się,że zostałam tutaj i nadal jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi z Chen'em.
Właśnie wracaliśmy na tereny naszej watahy.Marzyłam o tym aby położyć się w mojej
jaskini i zasnąć na wieki.Pierwszy raz w życiu uśmiechnęłam się do siebie.
Po godzinie już byliśmy na miejscu.Pewnie myślicie,że od razu pobiegłam do jaskini,
ale nie.Na chwilkę poszłam do biblioteki,a potem przeszłam się nad rzekę.
Po kilku godzinach wróciłam i zwróciłam się do Nash'a:
-Może się gdzieś przejdziemy?
<Nash?>

Od Satyi (i Laydena)

- A wiesz, że.. ja potrafię złapać sam, samiuteńki dużego jelenia?
- Taa... Jasne. Jak nawet dorosłe wilki mają tylko 30 % szans, że go złapią samemu. A ty niby miałbyś go złapać sam? - spytałam patrząc na Lay'a.
- Znalazła się... Jesteś jakimś znawcą czy co? - odpowiedział ze złością.
- Nie, ale...
- No właśnie - przerwał mi LD.
- Pff... - parsknęłam tylko.
Przyśpieszyliśmy lekko. Szliśmy ścieżką przez las. Może cała ta podróż nie była takim złym pomysłem? Przynajmniej na razie żyliśmy...
- Lay? Gdzie my w ogóle idziemy? - spytałam.
- Przed siebie... - powiedział szczeniak śmiejąc się - No dobra.... Idziemy tą ścieżką przez las. Musimy znaleźć jakąś watahę.
- Ok.
Minęło sporo czasu, a my nadal szliśmy tą głupią ścieżką przez las.
 - Czy ta głupia ścieżka w ogóle się kiedyś kończy?! - wybuchłam - Ty wiesz gdzie my dojdziemy jak tak dalej pójdzie?! Nigdzie!
- Uspokój się kobieto! To nie moja wina, że tak wolno idziesz!
- Ja wolno?! A ty to co?!
- Jak zawsze wszystko na mnie!
Gdy tak się kłóciliśmy usłyszałam jakiś szelest.
- Ciii... - powiedziałam.
- Co?! Nie cichaj na mnie ! - odpowiedział wilk patrząc na mnie z oburzeniem.
- Cicho Lay...
- Nie będę...
Nie zdążył dokończyć, bo przed nami pojawił się...

~~ Ktoooś?? xD ~~

Od Albino c.d. Silver'a

- T..Tak - dodałam trochę bez sensu.
Wszyscy uśmiechali się i gratulowali nam. Było to przyjemne, ale troszkę mnie przytłaczało. Wszystkich było tak dużo. No, ale cóż... Trwało to dość długo, a byłam lekko zmęczona, więc pod koniec już sama nie wiedziałam co mówiłam.
- Życzę Wam wszystkiego dobrego! - usłyszałam głos Mirjam.
Stała uśmiechnięta zaraz przede mną.
-Liczę, że doczekacie się... no wiecie szczeniaków - powiedziała z uśmiechem.
Od razu otrząsnęłam się i wydukałam:
- Co? Nie, nie... To jeszcze za wcześnie a poza tym...
- Jaaasne - dodała lisica - spotkamy się jutro. Pa!
Wbiegła w las. Zapewne pobiegła do tego jej kojota... nie ważne.
- Może wróćmy już ? Jestem zmęczona - powiedziałam do Silver'a i spojrzałam na niego z lekko przymrożonymi ze zmęczenia oczami.


~~ Silver? ~~

Od Nash'a c.d. Annabell

- Super! - krzyknąłem z radością. Cieszyłem się, że zostaję. A co do przywódcy Theory Of Chaos to... Chyba nie chciał zrobić jej nic złego. Na razie mu zaufam.
Chen spojrzał na Annabell z uśmiechem. Zostawiłem ich chwilę samych, żeby pogadali czy coś. Sam pobiegłem przeprosić Albino. Gdy już to zrobiłem wróciłem po Annabell.
- Jak było? - spytałem.
- Świetnie - odpowiedziała wilczyca z uśmiechem.
- Wracamy?





~~  Annabell? ~~

Od Silver'a C.D. Albino

Byłem dziś nieziemsko zmęczony,leżałem obok Albino,padając ze zmęczenia.
Nagle coś  powiedziała,nie dokładnie usłyszałem,ale chyba chodziło o to,że
mamy powiedzieć innym,że jesteśmy parą alfa.Od razu wstałem na równe nogi.
Uśmiechnąłem się i pobiegliśmy razem do mieszkańców lasu,oraz wilków z naszej
watahy.Stanąłem na pniu i powiedziałem uroczystym głosem:
-Ogłaszam,że od dziś ja i Albino zostaliśmy Parą Alpha.
<Albino?>

Od Annabell C.D. Nash'a

Odeszłam kilka kilometrów od Chen''a i Nash'a.Nie wiedziałam,co ze sobą zrobić.
Może powinnam odejść i znaleźć całkowicie nową watahę,ale nie mogłam opuścić
mojego brata i przyjaciół.Chyba zostanę w tej watasze,której teraz jestem.
Ech,odeszłam trochę za daleko,biegłam,żeby im powiedzieć jaką podjęłam decyzję.
Ominęłam kilka mieszkańców lasu i byłam na miejscu.
-Zostaję-zwróciłam się do Nash'a-ale obiecuję,że codziennie będę cię odwiedzać Chen.
<Nash?>

wtorek, 7 lipca 2015

Od Albino c.d. Silver'a

Nie byłam zbyt przekonana do tego pomysłu.
- Ja sama nie wiem... - powiedziałam.
- Chciałabym jeszcze chwilę pobyć z tobą... No wiesz przed tym jak wszyscy będą to wiedzieć.
- Dobrze, więc ogłosimy to jutro - odpowiedział Silver.
Uśmiechnęłam się tylko i spojrzałam w niebo. Spędziliśmy bardzo dużo czasu ze sobą.
I było wspaniale! Następnego dnia przyszedł dzień wielkiego ogłoszenia naszego.. partnerstwa.
- To już czas - powiedziałam szeptem do Silver'a.



~~ Silver? ~~

Od Nash'a c.d. Annabell

- Że co? - spytałem lekko zdenerwowany.
- Ale.. Jak to? - dodał po chwili Chen, który był zdziwiony i zirytowany tym co powiedziała.
Annabell powiedziała tylko, że musi sobie przemyśleć kilka rzeczy, po czym wbiegła w las i oddaliła się.
Patrzyliśmy jak wryci. Chen tylko szepnął coś do Rusty'iego oraz Luminy i wrócił na swoje legowisko wyraźnie niespokojny.
Sam postanowiłem wrócić do watahy. Myślę, że dobrze że za nią nie pobiegłem... Chciałem dać jej chwilę spokoju... Może to ją przekona żeby wrócić...



~~ Annabell? ~~

Od Silver'a C.D. Albino

Uśmiechnąłem się do niej.
-Czyli moja partnerko,chciałabyś się gdzieś wybrać.
-Z przyjemnością-odpowiedziała.
Poszliśmy nad Jezioro Północe,dziś nie było widać Rooney'a.A tak zapomniałem,
jest na przyjęciu.Uśmiechnąłem się do wilczycy.
-Może ogłosimy wszystkim,że oficjalnie jesteśmy parą Alpha?
<Albino?>

Od Annabell C.D. Nash'a

Spojrzałam na nich wszystkich,ze złością.Nie wiedziałam gdzie zostać,gdzie dołączyć.
Przecież w końcu bardzo lubiłam Chen'a,ale w tamtej watasze był mój brat.Nie mogłam
podjąć dobrej decyzji,nie mogłam tu dłużej zostać.Blado i złowieszczo się uśmiechnęłam.
Hmm,jedna wataha jest silna,a druga przyjacielska.W której czułabym się lepiej?
Sama nie wiem,ale to tylko i wyłącznie moja decyzja.
-Chen,Nash,chciałam wam coś powiedzieć-odezwałam się.
-Czyli wybrałaś naszą watahę tak?-zapytał Chen.
-Nie,to nie tak-zaczęłam-postanowiłam,nie dołączać do żadnej watahy i się oddalić.
Wszyscy spojrzeli na mnie,a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
<Nash?>

Od Albino c.d. Silver'a

Siedziałam na trawie sama nie wiedząc co robić. Nagle usłyszałam to zdanie... Pytał mnie czy chcę zostać jego partnerką...
- Co? - bezmyślnie spytałam - Mówisz... na serio?
Wilk tylko skinął głową.
- Ja.. Ja.. - zaczęłam się jąkać.
Byłam w dziwnej sytuacji. Chciałam powiedzieć "TAK!",ale mimo  to nie mogłam wydobyć z siebie, ani słowa. Patrzyłam tylko na niego w ciszy...
W końcu wyszeptałam:
- Tak...



~~ Silver? ~~

Od Silver'a C.D. Albino

Zmroziło mnie.Nie spodziewałem się,że ktoś kiedykolwiek mi to powie.Blado się uśmiechnąłem,wtem zobaczyłem,że Albino siedzi na trawie ze spuszczoną głową.
Nie wiedziałem co powiedzieć,byłem szczęśliwy a jednocześnie mocno zaskoczony.
Nie mogłem z nikim o tym porozmawiać,znaczy ja chcę z nią być,ale co mam powiedzieć.
Nie ma słów,które mogły by mnie opisać w tej sytuacji.Nagle spytałem:
-Czyli chcesz być moją partnerką?
<Albino?>

Od Nash'a c.d. Annabell

- A no tak... Nash, już pewnie opowiedział ci kilka bzdur... W związku z tym, że między mną i jego śliczną kuzyneczką wynikł mały konflikt... Nasze watahy niezbyt za sobą przepadają - powiedział Chen patrząc na nas z góry.
- I właśnie dlatego moja droga, z powodu, że jesteś moją dobrą przyjaciółką, dam ci wybór... - kontynuował - Nasza prześwietna wataha Theory Of Chaos lub ich beznadziejna wataszka Mystery Of Elemets...
Spojrzałem na wilka ze złością. Zawsze lubił mieszać się w nie swoje sprawy.
- Annabell... Wybierz kogo chcesz, ale pamiętaj, że Chen nie jest godny zaufania - powiedziałem do wadery.
- No właśnie to jej decyzja! - krzyknął Chen zeskakując z tronu i wpychając się pomiędzy mnie, a Annabell.
- Mąci Ci w głowie Anna... Nie słuchaj go. Rusty! Popilnuj naszego koleżki Nash'a... Żeby znów nie zachciało mu się mieszać w główce Anabell...- dodał po chwili namysłu basior.
Rusty jak dziki skoczył do mnie i przygniótł mnie do ziemi. Chen zaś wziął gdzieś Annabell... Chyba żeby z nią porozmawiać...




~~ Annabell? ~~

Od Albino c.d. Silver'a

- To nie ważne... - powiedziałam szeptem.
Wilk tylko odwrócił się do mnie tyłem. Chyba już go denerwowałam...
- No dobra...- dodałam po chwili.
Podeszłam do niego i powiedziałam patrząc w ziemie.
- Wtedy chciałam powiedzieć... Że chciałabym być przy tobie już... na zawsze..
Po wypowiedzeniu tego zdania usiadłam na ziemi ze spuszczoną na dół głową.



~~ Silver? ~~

poniedziałek, 6 lipca 2015

Od Silver'a C.D. Albino

Ciągle myślałem o tym co Albino chodzi bo głowie.Widać było,że naprawdę chciała mi coś powiedzieć?Tylko co?Wciąż dręczyła mnie ta myśl.Nie mogłem się skupić na polowaniu.
Byliśmy na "Strefie Polowań".Było tam tyle jeleni.Ale ja wciąż myślałem o czymś innym.
Upolowaliśmy jednego masywnego jelenia.Albino jadła go, a ja oddaliłem się i wciąż
myślałem o tym samym.Później zwróciłem się do niej:
-Powiesz mi w końcu o co chodziło?
<Albino?>



Od Annabell C.D. Nash'a

-Oczywiście,że nie!-krzyknęłam z takim entuzjazmem jak nigdy wcześniej.
Nie widziałam Chen'a od roku,więc byłam nieziemsko szczęśliwa gdy go zobaczyłam.
Stała tam też Lumina oraz Rusty.Rusty'ego znałam już od dawna,ale Lumin'y w ogóle.
Nie wydaję się jakaś przyjemna.Spojrzałam na Nash'a.Chen miał mi coś wytłumaczyć,ale
nie pamiętam o co mu chodziło.Za chwilę się upomnę,najpierw chcę pospędzać trochę czasu
z Chen'em.Nagle odezwałam się przy Nash'u i Chen'ie:
-A no tak,Chen miałeś mi coś wytłumaczyć.

<Nash?>


Od Albino c.d. Silver'a

Znów postanowiłam unikać prawdy.
- Nie, o nic... Byłam lekko oszołomiona wtedy i mówiłam głupoty.
Silver spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Może masz ochotę na polowanie? A przy okazji widziałeś może Nash'a ?
- Nie widziałem. Annabell też gdzieś przepadła.
- Po polowaniu ich poszukamy.
Rzuciłam i razem pobiegliśmy na tereny łowieckie. Widać, że Silver'owi nadal nie daje spokoju to co powiedziałam... Lecz mimo wszystko to było za trudne, żeby o tym gadać...




~~ Silver? ~~

Od Nash'a c.d. Annabell

Trudno mi było o tym mówić, ale wykrztusiłem z siebie jej imię:
- Lumina...
Zanim Annabell zdążyła cokolwiek powiedzieć dodałem:
- Chodźmy do Chen'a chcę żeby on ci się wytłumaczył...
Basior wraz z Rusty'm i... Luminą byli w centrum swojego stada.
- Kogo moje oczy widzą? Czyżby to Nash'ik?  -powiedział i popatrzył mi w oczy z tą jego nienawiścią.
Warknąłem tylko i odsunąłem się od niego.
- Annabell w końcu wróciłaś! Tęskniłem za tobą. Mam nadzieje że ten wariat nie namieszał ci w głowie- powiedział przytulając Annabell i wracając na swój "niby tron".



~~ Annabell? ~~

Od Silver'a C.D. Albino

Zastanawiałem się o co chodziło Albino.Tak nagle wybiegła,nie mam pojęcia czemu.
Bez niej nie mogłem się dobrze bawić,byłem przygnębiony,niezadowolony i zły na siebie.
Można ja zrobiłem coś złego?Postanowiłem pogadać o tym z Cierniem.
-Nie martw się stary,kobiety takie są-pocieszał mnie Cierń.
Po dłuższej rozmowie postanowiłem odszukać wilczycę.
-Powiesz mi o co chodziło?-zapytałem.
<Albino?>

Od Albino c.d. Silver'a

Mimo, że bardzo chciałam mu to powiedzieć, straciłam całą pewność siebie.
- Ja...już nic. Po prostu świetnie się z tobą bawiłam. Muszę już lecieć.
Chciałam zapaść się pod ziemie. Nash'owi umiem powiedzieć wszystko, ale Silver... Silver nie jest Nash'em... Jest kimś więcej, niż kuzynem, z którym można się poprzekomarzać.
Leżałam w jaskini z Mirją i mówiłam jej o wszystkim. Ona potrafiła podtrzymać na duchu.
- Ja nie dam rady Mirjam. To za trudne - powiedziałam.
- Oj, mała nie łam się. Dasz radę.. Tylko uwierz w to, że on cię też lubi.
- To nie takie proste Mirjam....



~~ Silver? ~~

Od Annabell C.D. Nash'a

-Ale,Chen to był przyjazny gość-powiedziałam.
Nash popatrzył na mnie ze zdziwieniem,chyba miał inne zdanie co do tej osoby.
Dowiedziałam się,co zrobił Nashowi i Albino.Nie wiedziałam,że on jest i był taki okrutny.
Byłam na siebie zła,ufałam mu,wmawiał mi,że nigdy już nikomu nie zrobi krzywdy.
-Czyli wyrządził wam wiele zła?-dopytywałam Nash'a.
-No tak,mi i mojej kuzyneczce-odpowiedział.
Przemyślałam to,muszę się spotkać z Chen'em i z nim pogadać.
-A nie powiedziałeś mi,kto z watahy jest dla ciebie tak ważny?
<Nash?>

Od Silver'a C.D. Albino

-Ale co?-dopytywałem się.
Byłem ciekaw o co chodziło Albino.Ostatnio ona też stała się dla mnie niezwykle ważną osobą.
Miała mi odpowiedzieć,ale nagle ktoś pociągnął mnie do rozmowy.
-Witaj Silver-powiedział Harry.
-O hej,może później pogadamy,bo Albino...-nie mogłem dokończyć.
-No weź-powiedział Harry.
Pogadaliśmy z pół godziny,a później podszedłem do Albino.
-Chciałaś mi coś powiedzieć,tak?-zapytałem.

<Albino?>

Od Nash'a do Annabell

Gdy usłyszałem to imię... miałem ochotę wybuchnąć, ale...
- T...Tak... Sąsiadują z watahą od północy. Są dla naszej watahy... kimś nietypowym.
- To znaczy?
- To znaczy, że... Nie będę owijał w bawełnę. Chen kiedyś oszukał mnie i Albino i od tego czasu kuzyneczka go nienawidzi. Co więcej... Poprzysięgła sobie, że zemści się na całej ich watasze.
- Ale...Czemu?
- Nie ważne... Uwierz mi ona zawsze dąży do swoich celów...A ja.. sam nie wiem czy chcę ich niszczyć. W tej watasze jest ktoś ważny dla mnie...



~~ Annabell? ~~

Od Annabelle C.D. Nash'a

-Wiesz,ty też jesteś wspaniałym przyjacielem-powiedziałam.
Basior uśmiechnął się,on jest taki miły,nikt oprócz mojej rodziny i przyjaciółek dla mnie taki nie był.
Chciałabym też zobaczyć mojego dobrego kumpla Chen'a alfę watahy Theory Of Chaos.
Postanowiłam na chwilę odpocząć,przeszliśmy kilkadziesiąt kilometrów,więc trochę się zmęczyłam.
Uśmiechnęłam się do Nash'a.Marzyłam o tym aby w spokoju dokończyć czytać księgę o wilkach księżyca.Nagle odezwałam się:
-Znasz może Chena z watahy Theory Of Chaos?

<Nash?>

Od Albino c.d. Silver'a

- Nie martw się, dowiesz się - powiedziałam.
Po chwili dotarliśmy do polany, na której było już wszystko gotowe.
- Niespodzianka! - krzyknęłam i zaśmiałam się.
Silver był trochę zdziwiony, ale się uśmiechał.
Bawiliśmy się do upadłego. Całą noc. Nad ranem podeszłam do Silver'a i powiedziałam:
- Silver... To wszystko było dla ciebie...Stałeś się dla mnie na prawdę kimś ważnym i myślę, że zawsze kimś takim dla mnie będziesz...
Wilk patrzył na mnie uważnie.
- Wiem, że może to głupie, ale...




~~ Silver? ~~

Od Silver'a C.D. Albino

-No ok-odpowiedziałem z entuzjazmem.
Wilczyca mnie gdzieś prowadziła.Nie miałem pojęcia gdzie,nie znałem tego terenu.
Choć Cierń pokazywał mi już cały teren,to miejsce chyba do nie należało do tych miejsc.
Niepewnie stawiałem następne kroki,ufałem jej,ale nie wiadomo czy czasem nie pojawi
się tak jakiś człowiek.Czułem znajome zapach,zapachy mieszkańców naszego lasu.
-Jeśli mogę wiedzieć gdzie mnie prowadzisz?-Zapytałem.
                               <Albino?>

Od Nash'a c.d. Annabell

- Możesz przejść się ze mną chwilkę? Myślę, że to by mnie pocieszyło... - dodałem z lekkim uśmiechem.
- Jasne... - odparła wilczyca.
Poszliśmy przejść się obok jeziora. Było już dość późno, niebo było bezchmurne, a na niebie świecił wielki, okrągły księżyc.
- Miło, że się zgodziłaś... - szepnąłem po kilkunastu minutach ciszy.
Wilczyca westchnęła i powiedziała:
- Nie ma sprawy...
I znów nastąpiła cisza. Mimo, że była trochę.. inna. Dobrze mi się z nią rozmawiało. Była taka jak...Tamta.
Tylko ona chociaż się do mnie odzywała. Zdecydowanie fajniej spędzało się czas z Annabell.
- Wiesz na prawdę bardzo cię lubię... - poodwiedzałem bez zastanowienia.
- Jesteś na prawdę dobrą przyjaciółką... I dobrze mi się z tobą rozmawia...


~~ Annabell? ~~

Od Albino c.d. Silver'a

Od samego rana dopisywał mi humor. Wręcz skakałam z radości. Dziś miałam wybrać się do Spectry żeby jeszcze raz wszystko dokładnie obgadać.
Po drodze spotkałam Silver'a, który.. wręczył mi róże...
- Silver... Ja nie wiem co powiedzieć... - powiedziałam z trudem wydobywając z siebie słowa.
Wilk tylko uśmiechnął się.
- Dziękuje... Jest piękna - dodałam po chwili już trochę spokojniej.
- Wiesz mam dla ciebie małą niespodziankę - powiedziałam.
- Jaką?
- Chodź ze mną to się dowiesz - powiedziałam.



~~ Silver? ~~

Od Annabell C.D. Nash'a

-Nie,no czekaj-krzyknęłam.
Basior odwrócił się w moją stronę.Był jakiś przygnębiony.To pewnie moja wina,ostatnio nie byłam dla niego zbyt miła.Nawet się nie starałam,muszę mu to jakoś wynagrodzić.
Zamyśliłam się patrząc na wilka,czemu ja taka jestem?Niemiła,okrutna,mój brat jest ode mnie dużo lepszy.
-Ja przepraszam-powiedziałam-ostatnio zachowuję się jak szczenię.
Basior lekko się uśmiechnął,ale nadal był smutny.
-Jak mam Ci to wynagrodzić?
    <Nash?>

Od Silver'a C.D. Albino

-O hej-przywitałem ją-gdzie byłaś?
Wilczyca lekko się uśmiechnęła,ciekawe czemu,ale i tak mi to niepotrzebne.
Wadera wróciła na tereny watahy,a ja odwiedziłem Rey'a.
-Dzień dobry-przywitałem go z uśmiechem.
-O witaj-powiedział.
Chwilę rozmawialiśmy,a później wybrałem się do Kwiaciarni.
-Cześć Miki-przywitałem się z sarenką.
-Dzień Dobry-powiedziała zadowolona-czegoś potrzebujesz?
-Chciałbym kupić czerwone róże-powiedziałem.
Po kilku godzinach byłem na terenach naszej watahy.
-To dla Ciebie-odezwałem się do Albino wręczając jej róże.

                                                       <Albino?>

         

Od Nash'a c.d. Annabell

- Cześć... - odpowiedziałem i usiadłem niedaleko wilczycy.
Annabell jakby zdziwiona moim spokojem wpatrywała się we mnie.
Nie dziwię się jej byłem jednym z tych, po których mogłaby się spodziewać jakiegoś żartu lub dziwnych pytań. Jednak dziś było inaczej... Byłem trochę przybity.
Patrzyłem tylko w las, co jakiś czas wracając wzrokiem do Annabell.
Ona, chwilę trwała w bezruchu, ale później chyba ze znudzenia, znów zajęła się książką.
Tak spędziliśmy chyba godzinkę... Nie wiem mam kiepskie poczucie czasu...
- Ja.. - zacząłem.
Wilczyca oderwała wzrok od książki i spojrzała na mnie uważnie.
- Chyba już pójdę - dokończyłem i podniosłem się z ziemi.



~~ Annabell ?~~

Od Albino c.d. Silver'a

- Witaj Carry. Miło mi cię poznać.
Suczka spojrzał na mnie z uśmiechem i zamerdała ogonem. Była urocza... To nie jej wina, że jej pan jest. Taki.
Bardzo mnie dziwiło jak takie urocze coś dogadywało się z tym farmerem...
- Chyba będę musiała już... lecieć. Mam do załatwienia kilka spraw.
- Jasne, to do zobaczenia - odpowiedział Silver.
- Pa!
Ruszyłam biegiem przez las... Prosto do Spectry... Kim był? Kameleonem, jednak takim, który był swojego rodzaju dekoratorem i organizatorem imprez.
- Sparky! Sparky jesteś tu? - krzyczałam od samego wejścia do jego kryjówki, albo raczej "imprezowej budki".
- Nie krzycz tak. Jestem tutaj ! - usłyszałam głos dochodzący z jego pracowni.
- Mam do ciebie ogromną prośbę!
- Jaką? - spytał kameleon wlepiając we mnie wielkie, radosne oczyska.
- Pomóż zrobić mi małą... co ja mówię WIELKĄ imprezę!
Spectra spojrzał na mnie dziwnie.
- Nie masz czasem gorączki? Takie imprezy nie są do ciebie podobne... Raczej do Nash'a.
- Tak, tak, ale chciałam po prostu... Wykorzystać to, że mam tak świetny nastrój!
- Jasne... Kto będzie?
- Wszyscy! Leśni mieszkańcy i nasza wataha.
- Dobrze... - kameleon jeszcze raz popatrzył na mnie ze zdziwieniem i wziął się do pracy.
Ja sama ruszyłam w stronę jaskiń. Po drodze spotkałam Silver'a.


~~ Silver? ~~

Od Annabell C.D. Nash'a

-Nie nie wiem-powiedziałam zirytowana-Jeśli chcesz kogoś poderwać kieruj się do Harr'ego.
Zastanawiałam się,czemu on mnie tak denerwuję.A no tak,ma całkiem inny charakter.
Wybrałam się do Raven i o wszystkim jej opowiedziałam.
-Idziemy do Rave?-zapytałam.
-No jasne-odpowiedziała Raven.
Gdy im o tym ponownie opowiedziałam,śmiały się jak nigdy.Po godzinie pożegnałyśmy się i każdy już był u siebie,no prawie każdy.Ja postanowiłam wybrać się do biblioteki.Znów zaczęłam czytać
księgę o wilkach księżyca,wtem zjawił się Nash.
-Witaj,ponownie-Odezwałam się.

                                      <Nash?>

Od Nash'a do Annabell

- Ja..Ja wcale się nie bałem... Chciałem tylko... zobaczyć... no wiesz... Co jest na drzewie.
- Na pewno? - spytała wilczyca z uśmiechem.
- No dobra.. Masz mnie. No, ale każdy się czegoś boi. Ja akurat... węży - na samą nazwę tych gadów aż zaskomlałem.
Wilczyca tylko się zaśmiała.
- A zresztą... Basiory, które mają jakieś słabości zazwyczaj są dobrymi partnerami! - powiedziałem dalej przekomarzając się z Annabell.
- Tak? Ja słyszałam zupełnie co innego...
- A tam.. Każdy mówi co innego - dodałem - Pogadajmy o czymś innym. Co ciekawego czytałaś?
- Hmm? - wilczyca spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- No wiesz ta książka, która leżała obok ciebie.
- Aa.. O to chodzi.Czytałam księgę o wilkach księżyca.
- A no tak, jesteś przecież jednym z nich... - powiedziałem.
Wilczyca patrzyła na mnie jak na wariata. I może miała racje? Moje stwierdzenie było idiotyczne.
- Mogę zadać ci jedno.. Nietypowe pytanie?
- Jakie? - spytała wilczyca z lekkim strachem patrząc na mnie.
Pewnie bała się co tym razem wymyślę... Nie dziwie się jej.
- Jesteś wilczycą, więc.. Może wiesz jak poderwać dziewczynę, która... no cóż nie za bardzo cię lubi ?



~~ Annabell? Idiota Nash xD ~~

Od Silver'a C.D. Albino

-No weź stary,gdyby nie ty,nie żylibyśmy-powiedziałem z wdzięcznością.
Albino rozmawiała jeszcze z Gregiem,a ja postanowiłem pójść dalej.Nagle zauważyłem Carry-suczkę należącą do farmera.
-Witaj Silverze!-powitała mnie z entuzjazmem.
-Twój właściciel chciał nas zabić-powiedziałem rozzłoszczony.
-Przepraszam za niego-skuliła się-Nie wiedziałam,że jest taki okrutny.
-Spoko-odpowiedziałem-Ale pilnuj go!
Dowiedziałem się,że właściciel Carry chciał się przeprowadzić,ale boi się o krowy.
Carry jest świetną towarzyszką,uwierzyć,że jej dawny właściciel jej nie chciał.
Postanowiłem wrócić do Albino,przy okazji przedstawię jej Carry.
-Albino,to jest Carry suczka należąc do farmera-przedstawiłem ją-obiecała,że będzie pilnować swojego właściciela.
                                                          <Albino?>

Od Annabell C.D. Nash'a

Obudziłam się.Jakiś wilk kulił się ze strachu,a tak...to był Nash.Można się było spodziewać,że stchórzy.Coś było za mną,ale co?Jakiś wąż.Czekajcie to pewnie Rave!
-Siemka Rave!!-krzyknęłam z radością na jej widok.
-O hejka-przywitała mnie z entuzjazmem.
Rozejrzałam się,najwyraźniej zasnęłam wczoraj czytając księgę o wilkach księżyca.
Gdy ja zabierałam ze sobą swoje książki,Nash kulił się ze strachu.
-Hej strachliwy!-krzyknęłam-To moja przyjaciółka Rave,ona nic Ci nie zrobi.
Basior wstał i uśmiechnął się zgrywając odważnego,ja wyszłam na zewnątrz.
-Znasz go?-zapytała mnie Rave.
-Tak,to wilka należący do watahy mojego brata-odpowiedziałam.
Po kilku godzinach byłam już na terenach watahy.Dostrzegłam Nasha'a.
-Następnym razem nie skacz ze strachu przed dziewczynami-zaśmiałam się.
                                   <Nash?>


Od Abino c.d. Silver'a

- J..Ja nie jestem pewna... - powiedziałam szeptem.
- Nie daj się prosić
- Ok. W sumie czemu nie...
Razem ruszyliśmy na farmę. Po krótkiej podróży byliśmy na miejscu.
- Tam jest....Cielak - powiedziałam cicho.
- Tak... Teraz tylko trzeba się jakoś do niego dostać - odpowiedział Silver.
- Prowadź... - szepnęłam.
Niezbyt dobrze polowałam... Stąd najczęściej wynikały kłótnie z Nash'em. Nie ważne...
Ciągle trzymała mnie adrenalina. Bałam się, że coś zrobię źle...  Jednak udało się. Cielak był nasz!
Nagle sprawy zaczęły przyjmować znacznie gorszy stan. Usłyszeliśmy strzały i krzyki ludzi...
Zostawiając martwego cielaka ruszyliśmy jak najszybciej potrafiliśmy przed siebie. Silver był dość szybki, ale próbowałam  jakoś nadrobić większym wysiłkiem. Nagle znikąd wyrósł przed nami człowiek ze strzelbą.
Miał takie oczy... Takie złe... Po chwili usłyszałam odgłos strzału..

Jednak nie trafił on w nas. Obronił nas Greg, który z dzikim rykiem rzucił się na mężczyznę.
Po krótkiej walce całą trójką uciekliśmy to lasu. Zatrzymaliśmy się dopiero przy jaskiniach.
Zaśmiałam się głośno i z uśmiechem powiedziałam do niedźwiedzia:
- Greg jesteś Wielki ! Mamy u ciebie dług !
 - No co ty Albino. To była tylko pomoc w słusznej sprawie- odparł miś swoim grubym głosem.

~~ Silver? ~~

Od Nash'a c.d. Annabell

Od samego rana szukałem Albino. Było mi trochę głupio za... wczoraj. No cóż... Mam słabe nerwy, ale to i tak mnie nie usprawiedliwia.
W każdym bądź razie... Przetrząsłem chyba cały las, a po kuzyneczce ani śladu. Kto jak kto, ale ona zawsze miała talent do nagłego znikania.
Miałem właśnie zrezygnować i wracać do jaskini, gdy nagle zobaczyłem waderę. Nie byłem pewny, ale chyba spała... Podbiegłem do niej cicho i przyjrzałem się bliżej. Uśmiechała się przez sen... Co muszę przyznać było... urocze. Szturchnąłem ją nosem i powiedziałem cicho:
- Ej, czas wstawać mała... 
Nagle zza jej pleców jak znikąd wyrósł wielki, przerażający, wprost przeogromny wąż.
*****************************
Ej? No co? Każdy się czegoś boi! Ja akurat boję się... Węży...
*****************************
Na sam widok przeszył mnie dreszcz. Skoczyłem jak dziki wprost na drzewo i stamtąd obserwowałem... Gada i budzącą się wilczyce.
- Uważaj, z.. z-z..za tobą.... - powiedziałem cicho przytulając się do gałęzi.




~~ Annabell ? Nash stchórzył xD ~~