Do jaskini, jak gdyby nigdy nic, weszła Lumina. Była cała umazana... w krwi. Nie wyczuwałem czyjej, jednak miałem nadzieję, że należała do zwierzyny. Patrzyła na Avalyn z dziwnym, sztucznym uśmiechem.
- Widzę, że się zaznajamiasz - wydukała zwracając na chwilę wzrok w moją stronę.
- A ja widzę, że ty znowu chodzisz tam gdzie ci każą.... Taka z ciebie wilczyca na posyłki...- powiedziałem ze wzgardą.
Spojrzała na mnie i warknęła cicho. Podbiegła w moją stronę. Była wyraźnie zła. I jej oczy... Wyglądała jakby nie spała od kilku tygodni... Ogólnie była... Wyniszczona. Może przez Chen'a? Nie wiadomo. Chciałem teraz tylko wiedzieć po co się tu przywlekła.
- Co ty tu w ogóle robisz ?! Nie uczyli cię, że nie łazi się za innymi? Wynoś się z terenów watahy!
Wilczyca udałą, że mnie nie słyszała. Zbliżyła się do Avalyn.
- To jak mała może, jednak przyłączysz się do watahy ? - spytała śmiejąc się Lumina.
~~ Sory, że krótkie D; ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz