Byłam ciekawa po co Silver idzie do Kevin'a, ale nie pytałam już o nic.
- J..Jasne - wydukałam tylko i usiadłam.
Patrzyłam na basiora, aż zniknął w gąszczu lasu. Wtedy wstałam i zaczęłam bez celu chodzić w kółko, nie wiedząc za bardzo czym się zająć. W końcu ,jednak postanowiłam iść do Mirjy.
Wbiegłam do jej jaskini bez wahania, i zaczęłam szukać lisicy w kolejnych mini-grotach.
Swoją drogą... Jak na taką małą lisice, miała dość dużą jaskinie.Chodziłam rozglądając się po kątach. W końcu znalazłam kogoś... A raczej poczułam. Nie był to co prawda zapach Mirjy, jednak postanowiłam podążać za nim. Woń doprowadziła mnie do Ivan'a... Rzeczywiście lisica chyba zaczęła chyba z nim kręcić, bo kojot wyglądał i zachowywał się jakby był u siebie w domu. Nieważne... Bez zbędnego myślenia, podeszłam do niego i spytałam:
- Gdzie Mirja?
- O witam, Albino. Mirja jest tam - powiedział Ivan wskazując na niską skalną półkę - Grają z Ingrid w pokera.
Podążyłam w miejsce, które wskazał. Sprawnie wspięłam się po prowizorycznych schodach i ujrzałam sowę i lisicę.
Porozmawiałyśmy jakiś czas. Nawet dałam wciągnąć się w jedną partyjkę. Rozstałyśmy się dopiero wieczorem.
Wracałam sama, okrężną drogą wprost do jaskiń. Noc była taka piękna więc postanowiłam zrobić sobie spacer.
~~ Silver? ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz