- Do-dobrze, może jutro. Jestem bardzo zmęczona - skłamałam
- Chodź, odprowadzę cię do jaskiń - powiedział Silver, jak zdążyłam się dowiedzieć.
Noc mijała, a ja wciąż nie mogłam spać, postanowiłam ruszyć na samotny spacer. Skierowałam się w stronę jeziora, ponieważ ono zrobiła na mnie największe wrażenie. Powoli zmierzałam przez las aż w końcu ujrzałam swój cel. Wielkie jezioro, nad którym było widać góry. Położyłam się na brzegu, wpatrywałam się w odbicie księżyca i gwiazdy na niebie, co jakiś czas widać było spadające gwiazdy. Ta chwila trwała by zapewne w nieskończoność, albo do wschodu słońca, gdyby nie pewien fakt. Po drugim stronie jeziora stanęła szara wilczyca, przyjrzała mi się uważnie i ruszyła w moją stronę. Wilczyca nie wyglądała przyjaźnie, podeszła do mnie i przyjrzała się mojej osobie po czym powiedziała:
- Jestem Lumina
- Miło mi - uśmiechnęłam się sztucznie - Avalyn Charlotta Larissa - skinęłam głową
Wilczyca zapewne zdziwiła się moim imieniem, lecz dla bezpieczeństwa nie zdradziłam historii tych imion.
- Nie chciałabyś dołączyć do watahy ? - zaczęła mnie okrążać.
Zdziwiłam się na to pytanie, lecz nie dałam tego po sobie poznać.
Skoro wilczyca pyta się mnie o to, zapewne nie jest z naszej watahy, więc musi być tu jakaś inna wataha.
Dlaczego nie pogadałam z Silver'em ?! ~ pomyślałam
- Nie dziękuję, jeśli nie masz nic przeciwko odejdę - powiedziałam i zaczęłam zmierzać w stronę Jaskiń, lecz kiedy się odwróciłam, zauważyłam, że wilczyca mnie goni i najwyraźniej ma zamiar mnie zaatakować.
Zaczęłam uciekać, slalomem, niestety Lumina miała przewagę, bo dobrze znała te tereny.
Zapewne zginęła bym gdyby jakiś wilk, nie złapał mnie za futro na karku i nie wciągną w jakąś małą grotę, obrośniętą bluszczem, przez co była prawie nie zauważalna.
- Cicho! - szepną basior
< Silver ? Albo ktoś inny jeśli Silver nie chce >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz