Tego ranka nie było zbyt wiele do zrobienia, więc leniuchowałem, aż do południa.
- Czy ktoś wreszcie przyniesie mi coś do jedzenia! - krzyknąłem zniecierpliwiony. Jeszcze chyba nigdy tak się nie spóźniali. Nagle przede mną pojawił się Rusty.
Krzyknąłem cicho ze strachu na jego widok.
- Skąd ty się tu... Nie ważne. Masz jakąś ważną sprawę, że zakłócasz mój obiad - spytałem go.
- Tak... Właściwie dwie ważne sprawy.
- Mów - powiedziałem patrząc na niego z lekkim znudzeniem.
- Otóż, straż spostrzegła ostatnio basiora, pochodzącego najpewniej z watahy Mystery Of The Elements, który był na naszym terenie łowczym. Nie wiemy co tam robił, jednak przypuszczamy, że podbierał nam zwierzynę...
- Co? Macie mi tu przyprowadzić tego wilczka... Ja się z nim rozprawie. A druga sprawa?
- Wilczyca Annabell właśnie biegnie w stronę naszych terenów. Najpewniej chcę z tobą porozmawiać.
- Świetnie! Przygotujcie dodatkową porcje jedzenia dla niej. Aha i Rusty! Przypilnuj żeby dotarła tu bezpiecznie. Możesz już odejść Rusty!
- Oczywiście - odpowiedział basior i pobiegł do lasu.
Oczekiwanie na Annabell minęło bardzo szybko. Gdy tylko zobaczyłem ją w drzwiach powiedziałem:
- Witaj! Annabell, nareszcie jesteś!
~~ Annabell? ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz