- Możesz przejść się ze mną chwilkę? Myślę, że to by mnie pocieszyło... - dodałem z lekkim uśmiechem.
- Jasne... - odparła wilczyca.
Poszliśmy przejść się obok jeziora. Było już dość późno, niebo było bezchmurne, a na niebie świecił wielki, okrągły księżyc.
- Miło, że się zgodziłaś... - szepnąłem po kilkunastu minutach ciszy.
Wilczyca westchnęła i powiedziała:
- Nie ma sprawy...
I znów nastąpiła cisza. Mimo, że była trochę.. inna. Dobrze mi się z nią rozmawiało. Była taka jak...Tamta.
Tylko ona chociaż się do mnie odzywała. Zdecydowanie fajniej spędzało się czas z Annabell.
- Wiesz na prawdę bardzo cię lubię... - poodwiedzałem bez zastanowienia.
- Jesteś na prawdę dobrą przyjaciółką... I dobrze mi się z tobą rozmawia...
~~ Annabell? ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz