- Wzięłaś mnie za dzika ? - powiedziałem z uśmiechem patrząc na wilczyce - Przyszedłem tylko sprawdzić jak sobie radzisz.
- Jak mnie znalazłeś? - spytała Avalyn.
- Taki... Talent - odpowiedziałem - Słuchaj... Mam dla ciebie propozycje. Może spotkalibyśmy się potem? Muszę z tobą porozmawiać.
- No... Ok - wydukała wilczyca zdziwiona całą sytuacją.
- Cudownie. To... Do zobaczenia - rzuciłem tylko i pobiegłem w swoją stronę.
Byłem strasznie głodny. Od razu ruszyłem w stronę terenów łowieckich. Ostatnio byłem zbyt zajęty, żeby polować. Cały tydzień szukałem czegoś "niebezpiecznego" do zrobienia. Lubiłem czuć adrenalinę...
Po polowaniu miałem jeszcze chwilę czasu, więc zacząłem szukać jakiegoś zajęcia.
Niedaleko od terenów watahy był wielki, wprost przeogromny wodospad. Z wielkim entuzjazmem ruszyłem biegiem w to miejsce.
Moim oczom znów ukazał się ten piękny widok.... On dał mi kopa do dalszego działania. Wspiąłem się szybko po skałach na samą górę. Z uśmiechem spojrzałem w dół. To było.... Świetne. Na samą myśl, że zaraz skoczę przyjemny dreszcz przeszedł przez mój grzbiet. Jeszcze na chwilę zastygłem w miejscu, patrząc na podnóże wodospadu. Było w kij wysoko. I to właśnie mnie cieszyło. Zaśmiałem się sam do siebie i cofnąłem kilka kroków w tył. Wziąłem dość spory rozbieg i rzuciłem się w dół.
Wiatr w sierści.... Ta wolność.... I możliwość rozwalenia się o ziemie.... Świetne.
W końcu jednak skończyło się to cudowne uczucie. Z pluskiem wpadłem do zimnej wody. Bardzo ZIMNEJ wody.
Jak najszybciej wynurzyłem się i popłynąłem na brzeg.
Słońce zachodzi... No nie! Jednak znów się pomyliłem co do czasu... Szlag...
Cały przemoczony ruszyłem przez las, wprost do jaskini w której wcześniej była Avalyn.
Po kilku minutach byłem na miejscu. Wilczyca już tam była i patrzyła na mnie z jeszcze większym zdziwieniem niż przedtem.
- Jestem... - wydukałem - Sorki za spóźnienie. Chciałem z tobą porozmawiać o.... twoich starych właścicielach... Naprawdę mieszkałaś u ludzi?
~~ Avalyn? ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz