Cały dzień spędziłem użalając się nad sobą. " Jaki ja jestem biedny, nikt mnie nie docenia..." Tak to... Mniej więcej wyglądało. Jednak w końcu odzyskałem humor. A przynajmniej jego część. W każdym razie było lepiej. Nadal włóczyłem się po terenach watahy. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca.
Stanąłem pod jednym z drzew myśląc co dalej zrobić. I wtedy zobaczyłem Annabell. Szła w moją stronę.
- Cześć. Dobrze, że wróciłaś, bo właśnie miałem iść na spacer. Może pójdziesz ze mną? - spytałem z uśmiechem.
~~ Annabell? ~~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz