poniedziałek, 6 lipca 2015

Od Nash'a c.d. Annabell

Od samego rana szukałem Albino. Było mi trochę głupio za... wczoraj. No cóż... Mam słabe nerwy, ale to i tak mnie nie usprawiedliwia.
W każdym bądź razie... Przetrząsłem chyba cały las, a po kuzyneczce ani śladu. Kto jak kto, ale ona zawsze miała talent do nagłego znikania.
Miałem właśnie zrezygnować i wracać do jaskini, gdy nagle zobaczyłem waderę. Nie byłem pewny, ale chyba spała... Podbiegłem do niej cicho i przyjrzałem się bliżej. Uśmiechała się przez sen... Co muszę przyznać było... urocze. Szturchnąłem ją nosem i powiedziałem cicho:
- Ej, czas wstawać mała... 
Nagle zza jej pleców jak znikąd wyrósł wielki, przerażający, wprost przeogromny wąż.
*****************************
Ej? No co? Każdy się czegoś boi! Ja akurat boję się... Węży...
*****************************
Na sam widok przeszył mnie dreszcz. Skoczyłem jak dziki wprost na drzewo i stamtąd obserwowałem... Gada i budzącą się wilczyce.
- Uważaj, z.. z-z..za tobą.... - powiedziałem cicho przytulając się do gałęzi.




~~ Annabell ? Nash stchórzył xD ~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz